W poniedziałek 8 czerwca 2026 roku amerykański Departament Obrony opublikował zaktualizowaną wersję tak zwanej listy 1260H, czyli rejestru chińskich przedsiębiorstw, które Pentagon uznaje za powiązane z wojskiem lub bazą przemysłowo-obronną Chin. Liczba wpisanych firm wzrosła ze 134 do 188. To największa aktualizacja w historii programu, prowadzonego od 2021 roku na mocy ustawy o budżecie obronnym.
Nowością nie jest sama liczba, lecz kierunek. Wcześniejsze edycje skupiały się na podmiotach o oczywistym profilu wojskowym: koncernach lotniczych, operatorach telekomunikacyjnych, producentach dronów i firmach od inwigilacji. Tym razem Waszyngton wszedł głęboko w komercyjną gospodarkę Chin. Na liście znalazły się największe marki cywilne: gigant handlu internetowego Alibaba, wyszukiwarkowo-technologiczny potentat Baidu oraz BYD, czyli producent samochodów elektrycznych o najwyższej sprzedaży na świecie.
Od reputacji do realnych zakazów
Wpis na listę 1260H nie jest sankcją w ścisłym znaczeniu i nie zamraża aktywów. Posiada jednak coraz bardziej wymierne skutki prawne. Od 30 czerwca 2026 roku Departament Obrony nie będzie mógł zawierać ani odnawiać umów bezpośrednio z żadną firmą z rejestru. Rok później, od 30 czerwca 2027 roku, zakaz obejmie cały łańcuch dostaw. Pentagon nie kupi towarów ani usług firm z listy nawet wtedy, gdy będą sprzedawane przez pośredników.
Konsekwencje sięgają dalej niż same kontrakty zbrojeniowe. Amerykańskie firmy technologiczne i handlowe mogą zostać zmuszone do zerwania współpracy z wpisanym podmiotem, jeśli chcą zachować własne kontrakty federalne. Do tego dochodzą ograniczenia inwestycyjne, wykluczenie z łańcuchów dostaw i utrudniony dostęp do licencji na amerykańską technologię. Lista obejmuje obecnie firmy z co najmniej dwunastu sektorów, w tym sztuczną inteligencję, półprzewodniki, robotykę, pojazdy elektryczne, baterie, panele słoneczne i outsourcing farmaceutyczny.
Pentagon uzasadnił wpisy doktryną fuzji cywilno-wojskowej. Według resortu wymienione firmy są powiązane z chińskim Ministerstwem Przemysłu i Technologii Informacyjnych lub państwowym nadzorem nad majątkiem, albo działają w specjalnych strefach fuzji cywilno-wojskowej, przez co zasilają bazę przemysłowo-obronną kraju. Wśród nowych podmiotów znalazły się też producent humanoidalnych robotów Unitree, firma badań farmaceutycznych WuXi AppTec, producenci baterii CALB i EVE Energy, wytwórcy paneli BOE oraz spółki solarne JA Solar i Trina Solar.
Firmy zapowiadają walkę
Wpisane przedsiębiorstwa odrzuciły zarzuty. W oświadczeniu przesłanym stacji CNBC Alibaba napisała, że nie ma podstaw do umieszczenia jej na liście, że nie jest chińską firmą wojskową ani częścią żadnej strategii fuzji cywilno-wojskowej, oraz że podejmie wszelkie dostępne kroki prawne przeciwko próbom fałszywego przedstawiania spółki. Baidu, który rozwija sztuczną inteligencję i autonomiczne taksówki, nazwał sugestię o związkach z wojskiem całkowicie bezpodstawną.
Pekin zareagował we wtorek. Rzecznik chińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych zapowiedział, że Chiny podejmą niezbędne kroki w celu ochrony słusznych praw i interesów krajowych firm, oraz oskarżył Waszyngton o nadużywanie pojęcia bezpieczeństwa narodowego i tworzenie dyskryminujących list wymierzonych w chińskie przedsiębiorstwa. Pomimo tych deklaracji reakcja rynku była natychmiastowa. Amerykańskie kwity depozytowe Baidu spadły o 2,1 procent, akcje Alibaby o 0,8 procent, a BYD o 0,8 procent.
Rozejm na papierze, rozwód w praktyce
Najwięcej mówi kontekst polityczny. Decyzja zapadła niespełna miesiąc po spotkaniu Donalda Trumpa z Xi Jinpingiem w Pekinie, gdzie obaj przywódcy uzgodnili rozejm handlowy i zapowiedzieli powołanie wspólnej rady do spraw handlu i inwestycji. Co więcej, Pentagon opublikował zbliżoną wersję rozszerzonej listy już w lutym, po czym bez wyjaśnienia ją wycofał. Stało się to, gdy podróż Trumpa do Chin była dopiero w przygotowaniu.
Wymowa tego ciągu zdarzeń jest jednoznaczna. John Moolenaar, republikański przewodniczący komisji Izby Reprezentantów do spraw rywalizacji z Chinami, nazwał czerwcowe wpisy ostrzeżeniem dla amerykańskiego biznesu, wszystkich szczebli administracji i obywateli. Analitycy z waszyngtońskiej Fundacji Obrony Demokracji (FDD) w komentarzu z 9 czerwca ocenili, że ujawnienie listy wysyła sygnał, iż ani chiński program fuzji cywilno-wojskowej, ani amerykańsko-chińska rywalizacja technologiczna nie zostały wstrzymane po szczycie obu przywódców.
Dla części wpisanych firm bezpośrednie skutki będą ograniczone. Producenci aut i baterii, tacy jak BYD czy CALB, nie czerpią istotnych przychodów z amerykańskich zamówień rządowych. Wpis komplikuje im jednak proces weryfikacji łańcuchów dostaw u zachodnich klientów przemysłowych i flotowych, w momencie gdy oba koncerny realizują ekspansję na rynkach międzynarodowych. Dla amerykańskich kontrahentów Pentagonu znacznie poważniejszy jest brak czasu: tysiące firm musi przejrzeć swoje łańcuchy dostaw przed wejściem zakazu w życie.
Co z tego wynika?
Rozszerzenie listy 1260H pokazuje, że rozdział technologiczny między USA a Chinami ma własną dynamikę, odporną na gesty pojednania. Trump i Xi mogą ściskać sobie dłonie i ogłaszać rozejmy handlowe, lecz aparat bezpieczeństwa narodowego w Waszyngtonie działa według własnego harmonogramu i własnej logiki. Wciągnięcie na listę cywilnych gigantów pokroju Alibaby czy Baidu oznacza, że granica między „firmą technologiczną” a „firmą wojskową” w amerykańskiej optyce praktycznie się zatarła.
To także lustrzane odbicie ruchów Pekinu, który od lat wypycha amerykański sprzęt i oprogramowanie ze swoich urzędów w imię cyfrowej suwerenności. Dwie największe gospodarki świata budują dziś równoległe ekosystemy technologiczne, z osobnym sprzętem, osobnym oprogramowaniem i osobnymi listami zaufanych i niezaufanych partnerów. Dyplomatyczne odprężenie okazuje się przy tym cienką warstwą lakieru na strukturze, która pęka wzdłuż coraz wyraźniejszej linii podziału.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
