W Berlinie doszło do interwencji niemieckiej policji wobec Polaków, którzy chcieli oddać hołd polskim ofiarom niemieckich zbrodni z okresu II wojny światowej. Kilka osób zostało poturbowanych i musiało być przewiezionych do szpitala. Robert Bąkiewicz z Ruchu Obrony Granic przekonuje, że został brutalnie potraktowany przez niemieckie służby. Funkcjonariusze mieli go pobić i "zamknąć w klatce bez tlenu".
Szczepański: Bąkiewicz, będąc w Niemczech, musiał przestrzegać tamtejszego prawa
Do sytuacji odniósł się w środę na antenie Radia Zet wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Wiesław Szczepański.
– Pytanie, jak zachowałaby się polska policja, gdyby Niemcy przyjechali do Polski i chcieli postawić jakieś znaki przed pomnikiem, który jest, powiedzmy, pamięci strony niemieckiej. Mamy sytuację taką, że Robert Bąkiewicz znajduje się na terytorium Niemiec i obowiązany przestrzegać prawa niemieckiego – powiedział polityk Nowej Lewicy.
Jak zaznaczył wiceszef MSWiA, "policja niemiecka nie podejmuje najpierw interwencji, ściąga tłumacza, informuje, że ten marsz, który jest nie został zgłoszony w takim kontekście, w jakim ma miejsce i że nie ma prawa stawiać tego krzyża, który oczywiście w Polsce jest świętością, w tym miejscu, który ma".
Szczepański ocenił, że "Bąkiewicz nie przestrzega prawa, w związku z tym policja interweniuje". – Nie będę się odnosił do tego, czy interweniuję brutalnie, czy nie. Natomiast trzeba mieć świadomość, że jeśli jest się na terytorium obcego kraju, obowiązuje prawo tego kraju – zaznaczył.
Wiceszef MSWiA: Bąkiewicz nie jest chroniony prawem
Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji podkreślił, iż "Bąkiewicz nie ma immunitetu poselskiego, nie ma paszportu dyplomatycznego, więc nie jest chroniony w żaden sposób prawem, że może robić wszystko, co mu się żyw nie podoba". – Oczywiście po stronie polskiej pojawiły się tam służby konsularne, sprawę wyjaśniają – przypomniał Wiesław Szczepański.
Wiceszef MSWiA przypomniał, że Robert Bąkiewicz i jego współpracownicy "nie mieli pozwolenia takiej organizacji marszu".
Wiesław Szczepański zapytany o to, czy ambasador Niemiec powinien wylądować na dywaniku w MSZ, odpowiedział: "To jest pytanie do ministra spraw zagranicznych. Według mnie nie".
Czytaj też:
Sikorski ma radę dla Bąkiewicza. Wskazał miejsceCzytaj też:
"Możemy spodziewać się noża w plecy". Stanowcze słowa Kaczyńskiego
