Szef BBN Bartosz Grodecki ocenił, że dokument jest "dosyć niesymetryczny", a część zapisów może wykraczać poza kompetencje Ministerstwa Obrony Narodowej.
BBN dostało dokument dzień przed podpisaniem
Największe zastrzeżenia BBN dotyczą nie tylko treści umowy, ale także trybu jej procedowania. Jak ujawnił Grodecki, Biuro Bezpieczeństwa Narodowego otrzymało jej treść dopiero we wtorek po południu, na dzień przed podpisaniem. – Na tyle, ile byliśmy w stanie się z nią zapoznać, mogę ocenić, że jest ona dosyć niesymetryczna. Nakłada pewne obowiązki na Polskę niesymetrycznie, czyli nieadekwatnie – powiedział szef BBN. Dodał, że wcześniej występował do MON o wcześniejsze udostępnienie projektu.
Według Grodeckiego szczególne wątpliwości budzi art. 7 umowy, który dotyczy wspólnych operacji oraz zadań międzynarodowych. Zdaniem szefa BBN zapis ten może wykraczać poza zakres kompetencji resortu obrony. – Art. 7 budzi nieco wątpliwości. Mówi o wspólnych operacjach i zadaniach międzynarodowych. To troszkę wychodzi poza kompetencje MON-u. To są kompetencje pana prezydenta – zaznaczył. W ocenie BBN tego typu decyzje powinny pozostawać w obszarze prerogatyw zwierzchnika Sił Zbrojnych.
"Gdyby to był traktat, prezydent byłby włączony"
Grodecki zwrócił uwagę, że forma prawna dokumentu ma znaczenie polityczne i konstytucyjne. Jak podkreślił, gdyby porozumienie miało rangę traktatu, prezydent byłby formalnie włączony w proces jego zatwierdzania. – Gdyby to był traktat, pan prezydent byłby naturalnie włączony w proces jego zatwierdzania, implementacji i podpisania. Takiej drogi, jak rozumiem, polski rząd nie przewidział – powiedział.
Szef BBN porównał sytuację do podpisanego pod koniec maja traktatu polsko-brytyjskiego, przy którym – jak zaznaczył – Kancelaria Prezydenta również miała być pominięta na etapie konsultacji.
Co zakłada umowa?
MON przekonuje, że umowa odpowiada na współczesne wyzwania bezpieczeństwa i ma wzmacniać współpracę obu państw na wschodniej flance NATO. Porozumienie obejmuje m.in. rozwój infrastruktury logistycznej, bezpieczeństwo Bałtyku, cyberbezpieczeństwo oraz możliwość wspólnych zakupów uzbrojenia. Jednym z najważniejszych elementów ma być zaangażowanie niemieckich wojsk inżynieryjnych w budowę programu Tarcza Wschód.
Resort obrony podkreśla, że dokument nie zawiera dodatkowych gwarancji bezpieczeństwa wykraczających poza zobowiązania wynikające z NATO i Unii Europejskiej. Nie przewiduje też stałej obecności wojsk niemieckich w Polsce.
Czytaj też:
Umowa obrona Polski i Niemiec podpisana. "Nie możemy pozwolić, by ktoś umniejszał tej współpracy"Czytaj też:
Kolejna umowa obronna bez wiedzy prezydenta? Tym razem z Niemcami
