Śledczy sprawdzali, czy polityk wykorzystywał swoją pozycję, by zablokować przyznanie wielomilionowego dofinansowania dla Radomskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej Radpec.
Śledztwo po zawiadomieniu polityka KO
Postępowanie ruszyło w lipcu 2025 roku po zawiadomieniu posła KO Konrada Frysztaka. Sprawa dotyczyła podejrzenia przekroczenia uprawnień przez Suskiego i wpływania na procedury w Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Chodziło o wnioski składane przez miejską spółkę Radpec, która starała się o środki na modernizację źródeł ciepła i budowę nowego bloku kogeneracyjnego.
Według zawiadomienia oraz wcześniejszych zeznań Tomasza J., znajomego posłanki PiS Iwona Arent, Suski miał blokować te dotacje, by doprowadzić spółkę do pogorszenia sytuacji finansowej. W tle miała pojawiać się możliwość przejęcia firmy przez Enea.
Brak dowodów
Po niemal roku postępowania prokuratura uznała, że zgromadzony materiał dowodowy nie potwierdził tych zarzutów. – Śledztwo zostało umorzone wobec stwierdzenia, że brak jest danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia czynu zabronionego – poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu prok. Aneta Góźdź.
Śledczy zabezpieczyli dokumenty dotyczące wniosków o dofinansowanie i przesłuchali pracowników NFOŚiGW. Jak ustalono, nie potwierdzili oni, by ktokolwiek wywierał na nich naciski. – Nie wywierano na nich jakichkolwiek wpływów – przekazała prokuratura.
Z ustaleń śledczych wynika, że powodem odrzucenia wniosków były przede wszystkim braki formalne. Chodziło m.in. o brak wymaganych gwarancji spłaty pożyczki, w tym poręczenia gminy Radom oraz zabezpieczeń na dochodach spółki. Jeden z wniosków nie przeszedł też oceny finansowej, bo nie spełniał kryteriów jakościowych.
Suski od początku zaprzeczał
Sam Marek Suski od początku odrzucał wszystkie oskarżenia. Gdy sprawa ujrzała światło dzienne, przekonywał, że jego rola ograniczała się jedynie do doradzania. – Wszelkie sugestie, jakobym blokował uzyskanie dofinansowania przez tę firmę, są kłamstwem – mówił w ubiegłym roku.
Podkreślał również, że procedurę prowadziły władze funduszu powołane jeszcze za rządów Zjednoczonej Prawicy.
Czytaj też:
Kłopoty posła PiS. Prokuratura wraca do sprawy sprzed kilku lat
