Ordo Iuris ocenia to jako finansowy przymus i zakazaną prawem dyskryminację, godzącą w konstytucyjne prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, dlatego prawnicy Instytutu zaoferowali rodzicom bezpłatną pomoc prawną w zaskarżeniu zarządzenia, ostrzegając, że zły przykład Baranowa może rozlać się na inne gminy. Sprawa wpisuje się w forsowaną przez minister Barbarę Nowacką obowiązkową „edukację zdrowotną”, którą w 2025 roku odrzuciło ponad 70% rodziców.
Wójt dyskryminuje rodziców chroniących niewinność swoich dzieci
Wójt wielkopolskiej gminy Baranów posunęła się do finansowego szantażu. Podpisała zarządzenie, w myśl którego dzieci z klas IV–VIII otrzymają 800 zł dofinansowania do wakacji wyłącznie wtedy, gdy będą uczęszczać na ideologiczne zajęcia „edukacji zdrowotnej”.
To uderzenie w prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami — i zakazana prawem dyskryminacja. Dlatego prawnicy Ordo Iuris już zaoferowali rodzicom bezpłatną pomoc w zaskarżeniu bezprawnego zarządzenia. To bardzo ważne, bo zły przykład z Baranowa może łatwo rozlewać się na cały kraj.
Decyzja wójt Baranowa to oczywista kontynuacja walki z rodzicami prowadzonej przez Minister Edukacji Barbarę Nowacką. Jej „edukacja zdrowotna” została odrzucona przez ponad 70% rodziców, którzy wypisali z przedmiotu swoje dzieci. W odpowiedzi, resort postanawia… uczynić ten przedmiot obowiązkowym. Wyraźnie zdenerwowana minister wprost nazwała niedawno w TVP Info rodziców „zmorą szkoły”.
W ten sposób „edukacja zdrowotna” staje się pomnikiem arogancji władzy, która nie chce słuchać obywateli.
Obrońmy prawa rodziców w szkole!
Nadszedł czas na systemową naprawę relacji systemu edukacji z rodzicami. Prawie gotowa jest już ustawa, której wdrożenie zobowiąże szkoły do uzyskiwania pisemnej zgody rodzica przed uczestnictwem dziecka w zajęciach dotyczących tematów tak wrażliwych jak rozwój psychoseksualny. W parlamencie już znajduje się przygotowana przez naszych ekspertów ustawa „Tak dla religii i etyki w szkole”, pod którą podpisało się pół miliona Polaków.
Bez gotowych ustaw i rozporządzeń nasz protest byłby jałowy. Teraz możemy żądać konkretnych działań od polityków.
Dbamy także o to, by nacisk społeczny na rząd nie ustawał. Wraz z blisko stu organizacjami partnerskimi z Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły (KROPS) zorganizowaliśmy w Warszawie 14 czerwca manifestację pod hasłem „Dobra szkoła – silna Polska”. Wielu Polaków protestowało przeciwko niszczeniu systemu edukacji.
Dzięki ścisłej współpracy z NSZZ „Solidarność” nasze postulaty obrony praw rodziców i ocalenia szkoły przed Barbarą Nowacką zostały umieszczone na czele listy żądań ogromnej demonstracji Solidarności w stolicy, która zgromadziła blisko 300 000 rodaków. Tam, ze sceny pod Sejmem, domagaliśmy się ochrony dzieci, szkoły i przywrócenia dobrego programu w edukacji.
Czemu służy „edukacja zdrowotna”?
Lewicowe media nie kryją, o co naprawdę chodzi rządowi. „Edukacja zdrowotna” nie powstała z troski o zdrowie dzieci, lecz po to, by uśpić czujność konserwatywnych rodziców sprzeciwiających się seksualizacji. Newsweek pisał wprost: „Nowacka sprytnie połączyła edukację seksualną z tematami, o których trudno powiedzieć, że mogą podlegać jakiejś ideologii (…). Łatwiej będzie Nowackiej odpierać ataki ze strony kościoła i konserwatywnej części społeczeństwa”.
W nowym rządowym programie obowiązkowej „edukacji zdrowotnej” wielodzietna, otwarta na życie rodzina ukazywana jest dzieciom jako jeden z możliwych i równorzędnych wyborów – obok pozamałżeńskich par, które nie chcą mieć dzieci i układów jednopłciowych. Zamiast wzorców, które dają w życiu stabilność i rodzinne szczęście, wpaja się dzieciom postawy nie tylko niemoralne, ale także statystycznie bardziej przemocowe, mniej szczęśliwe, niestabilne i obarczone wyższymi ryzykami… zdrowotnymi.
Dostrzegła to Komisja Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski, która wskazała, że „edukacja zdrowotna” będzie przyczyniać się do „pogłębiania kryzysu demograficznego, wzrostu liczby rozwodów i cierpienia dzieci, problemów zdrowotnych, a w szerszej perspektywie także osłabienia narodu i państwa”.
Jakie treści MEN chce przekazywać dzieciom?
Ale „edukacja zdrowotna”, która ma wejść do szkół po wakacjach to także:
·promocja genderowego kłamstwa o możliwości tranzycyjnej zmiany płci, które w wielu krajach doprowadziło już do tysięcy tragedii trwale okaleczonych dzieci,
a nawet:
·przygotowanie do inicjacji seksualnej, wyrażania zgody na seks i omówienie masturbacji jako „normy medycznej” w okresie dojrzewania,
·usilna promocja diet wegańskich, wegetariańskich i planetarnych – nie tyle jako korzystnych dla zdrowia, ale jako… przyjaznych klimatowi – w podstawie programowej „edukacji zdrowotnej” wprost zapisano, że uczeń ma uzasadniać wpływ „diety planetarnej, wegetariańskiej, wegańskiej (...) na zdrowie człowieka i środowisko naturalne”.
Nic dziwnego, że promocji nowego przedmiotu towarzyszą… zmiany w diecie szkolnej. Rozporządzeniem Ministra Zdrowia od 1 września tego roku placówki oświatowe mają ograniczyć spożycie mięsa. Jak widać, uzasadnieniem takiego ruchu jest nie tyle zdrowie dzieci, co zmniejszenie śladu węglowego i ochrona planety.
To wszystko dzieje się ponad głowami rodziców, a nawet wbrew ich otwartej krytyce ideologicznych rozwiązań i zmian.
Rząd uderza w prawa rodziców
Ministerstwo nie poprzestaje na tym. Rząd przeprowadził przez Sejm ustawę, która ma uniemożliwić szkołom dbanie o należyty ubiór swoich uczniów poprzez zakazywanie zakładania wyzywających, nieodpowiednich strojów. Przewrotnie, ustawa deklaruje większą samorządność szkół, ale zarazem ogranicza ich możliwości w kształtowaniu własnego statutu. W opublikowanej na ten temat analizie uzasadniamy, dlaczego ten projekt należy odrzucić. Mamy nadzieję, że ze wsparciem Polaków przekonamy Prezydenta RP do jego zawetowania.
Obrona dzieci przed demoralizacją jest batalią o przyszłość Ojczyzny. Za kilkanaście lat to młode pokolenie Polaków będzie decydować o obliczu Polski.
System edukacji musi uwzględniać poszanowanie dla narodowych tradycji, kultury i dziedzictwa chrześcijańskiego. W myśl konstytucyjnego wezwania, aby „przekazać przyszłym pokoleniom wszystko, co cenne z ponad tysiącletniego dorobku” (Preambuła Konstytucji).
Dzisiejsze działania rządu zmierzają ku wymazaniu tych wartości. Nasza praca jest niezbędna dla ich zachowania.
Adw. Jerzy Kwaśniewski – prezes Ordo Iuris
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
