Poseł Konfederacji Grzegorz Płaczek złożył w ubiegłym tygodniu projekt ustawy likwidującej system kaucyjny. Pod dokumentem podpisało się 17 parlamentarzystów jego partii.
W uzasadnieniu projektu czytamy m.in., że system został wprowadzony w pośpiechu i bez gruntownych konsultacji z przedstawicielami przedsiębiorców, samorządów oraz organizacji konsumenckich.
"Ten swoisty mechanizm zwrotów kaucji stanowi regulację fundamentalnie wadliwą – zarówno w wymiarze legislacyjnym, jak i praktycznym na etapie wdrożenia. (...) Po ponad pół roku funkcjonowania tego mechanizmu jego fiaska nie sposób już ukrywać" – napisał poseł Konfederacji.
Hennig-Kloska: Ta ustawa musi szybko wylądować w koszu
Do sprawy odniosła się w środę na antenie Polsat News minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska, która nazwała pomysł Konfederacji "absurdalnym".
– Tę ustawę trzeba szybko odrzucić i musi ona szybko wylądować w koszu. To jest nieodpowiedzialne myślenie o państwie, obywatelach, przedsiębiorcach – powiedziała polityk.
Jak stwierdziła Hennig-Kloska, "my już mieliśmy rząd, który zmieniał zasady w trakcie gry". – Doprowadzało to do tego, że kasa państwa była obciążana odszkodowaniami za utracone zyski. Tak nie można zarządzać gospodarką. To jest wprowadzanie chaosu do gospodarki – mówiła minister.
Szefowa resortu klimatu i środowiska przekazała, że w tym roku cel zwrotu może osiągnąć 70 proc. – Jak opozycja liczy ilość niezwróconych kaucji? Liczy towar, który wszedł do systemu sprzedaży w ostatnich sześciu miesiącach i odejmuje to, co wróciło. Przecież to jest towar, który stoi w hurtowni, na półkach w sklepie. To jest po prostu manipulacja i kłamstwo – powiedziała Paulina Hennig-Kloska.
Minister: To jest w naszym wspólnym interesie
Polityk podkreśliła, że jednym z pozytywnych aspektów wprowadzenia systemu kaucyjnego dostrzeganych przez Polaków jest kwestia czystości. – Trawniki w miastach, lasy, parki, jeziora, rzeki. Przecież ten plastik w przyrodzie zamieniał się w mikroplastik i zanieczyszczał nas, nawet jedzenie, które trafiało na nasz stół, na przykład ryby. To jest naukowo udowodnione – zaznaczyła.
– Ja wiem, że niektórzy panowie mają problem z odniesieniem nawet czasami naczynia do zmywarki, pewnie tak samo puszki do kaucjomatu, ale naprawdę to jest w naszym wspólnym interesie, żeby ten system dobrze zafunkcjonował – stwierdziła Hennig-Kloska.
Minister zaznaczyła, że będzie dążyć do zwiększenia liczby automatów do zwrotu butelek. – One się zaczynają pojawiać przy plażach latem, w tych miejscach gromadzenia się ludzi w trakcie wypoczynku, ale też na osiedlach. Wchodzą już automaty, które oddają pieniądze bezpośrednio na konta obywateli – wskazała polityk. Jak dodała, na naszych oczach tworzy się "nowa gałąź gospodarki".
Czytaj też:
Gminy tracą miliony przez system kaucyjny. Polaków czeka kolejna podwyżka Czytaj też:
Problemy z systemem kaucyjnym. Coraz więcej skarg na zwrot butelek i puszek
