W uzasadnieniu projektu czytamy m.in., że system został wprowadzony w pośpiechu i bez gruntownych konsultacji z przedstawicielami przedsiębiorców, samorządów oraz organizacji konsumenckich.
"Ten swoisty mechanizm zwrotów kaucji stanowi regulację fundamentalnie wadliwą – zarówno w wymiarze legislacyjnym, jak i praktycznym na etapie wdrożenia. (...) Po ponad pół roku funkcjonowania tego mechanizmu jego fiaska nie sposób już ukrywać" – napisał poseł Konfederacji.
Płaczek wskazuje, że system kaucyjny to ukryty podatek, który dodatkowo powoduje wykluczenie mieszkańców mniejszych ośrodków, gdzie dostępność do automatów jest ograniczona. Absurdalne są także przepisy mówiące o tym, że zwracana butelka nie może być zgnieciona. Płaczek wskazuje także, że system powoduje problemy dla samorządów, które straciły najbardziej wartościowe odpady (plastik i aluminium).
Zgodnie z projektem obowiązek selektywnej zbiórki opierałby się na dotychczasowym systemie gminnym oraz rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP).
System kaucyjny w Polsce
System kaucyjny działa w Polsce od października 2025 r., a od początku 2026 r., po zakończeniu okresu przejściowego, na rynku dominują napoje w opakowaniach objętych kaucją. Za butelki plastikowe i puszki pobierana jest kaucja w wysokości 50 gr, a za butelki szklane wielokrotnego użytku – 1 zł.
Minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska (Unia Centrum) pytana, czy system kaucyjny nie spowoduje wzrostu cen, zaprzeczyła dodając, że "to będzie taki koszt migrujący w naszym portfelu, a nie wydatek". – Kaucja, która będzie od nas pobierana, ona będzie do nas wracać – argumentowała.
Zapytana wprost, kto zarobi na systemie kaucyjnym i czy zyskają na tym sklepy wielkopowierzchniowe kosztem małych, Hennig-Kloska stwierdziła, że "przede wszystkim zyska środowisko i nasze zdrowie".
Czytaj też:
System kaucyjny w Polsce. "Mamy kolejny ważny rekord" Czytaj też:
Oszustwo "na system kaucyjny"? Oddają butelki, ale nie mogą odzyskać pieniędzy
