Do stale rosnących rachunków za energię elektryczną, gaz oraz podstawowe produkty spożywcze dołączy wkrótce kolejne, wyjątkowo dotkliwe obciążenie. Choć już w tej chwili opłaty za gospodarowanie odpadami stanowią spore obciążenie dla portfeli, prognozy ekspertów wskazują na nieuchronne i niezwykle gwałtowne podwyżki.
Zapłacimy więcej za śmieci. Podwyżki o 100 proc?
Obecnie w większości polskich gmin mieszkańcy płacą za wywóz nieczystości średnio od 40 do 50 złotych miesięcznie od osoby. Według oficjalnych zapowiedzi przedstawicieli branży, stawki te mogą już niedługo poszybować w górę do poziomu 70, a nawet 80 złotych za każdego domownika. W praktyce oznacza to, że jedna osoba wyda na ten cel niemal 1000 złotych w ciągu roku. Dla czteroosobowego gospodarstwa domowego roczny koszt pozbywania się odpadów wzrośnie do gigantycznej kwoty bliskiej 4000 złotych. Taki skok cenowy dla wielu skromniejszych budżetów okaże się po prostu rujnujący.
Dlaczego czeka nas tak drastyczny scenariusz? Główną przyczyną fatalnego stanu finansów w polskiej gospodarce komunalnej jest brak odpowiednich przepisów prawnych. Polska pozostaje jedynym krajem w całej Unii Europejskiej, który wciąż nie wprowadził tak zwanej rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP). To mechanizm, który zmusza firmy opakowaniowe do współfinansowania zbiórki i recyklingu pudełek czy butelek, które wprowadzają na rynek. Przez brak tych regulacji, gigantyczne koszty utylizacji plastiku i szkła spadają wyłącznie na barki lokalnych samorządów, a w konsekwencji – bezpośrednio na mieszkańców. Dla porównania, nasi sąsiedzi z Czech, którzy dawno wdrożyli te przepisy, płacą za śmieci o połowę mniej niż my.
Gminy karane. Chodzi o unijne wymogi
Wobec nadchodzącego kryzysu Krajowa Izba Gospodarki Odpadami domaga się natychmiastowego powołania specjalnej komisji parlamentarnej oraz zlecenia państwowym uczelniom dokładnego audytu finansowego całego systemu. Eksperci alarmują również, że rząd popełnia błąd, skupiając się wyłącznie na detalach systemu kaucyjnego (np. sporach o zwrot małych butelek po alkoholu), zamiast wprowadzić obie reformy równolegle.
Sytuację pogarsza fakt, że gminy są karane za brak realizacji unijnych poziomów odzysku surowców, chociaż nie mają wpływu na proces przetwarzania materiałów. Tymczasem kluczowa ustawa o ROP od trzech kadencji parlamentu tkwi w rządowych gabinetach i z niewiadomych przyczyn nie potrafi trafić pod obrady Sejmu. Jeśli politycy nie zaczną działać, Polaków czeka śmieciowy drenaż kieszeni.
Czytaj też:
Wakacje jeszcze podrożeją. Rząd wprowadza opłatę klimatyczną Czytaj też:
Paliwo będzie kosztować 10 zł za litr? "Dla Tuska taka cena jest wygodna"
