Szanse na wybrnięcie z tego problemu bez strat maleją z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że zasięg afery cały czas się powiększa. O ile na początku można było ją traktować jako lokalną, po kilku dniach stało się jasne, że problemem jest cały system szpitalny. Sprawa pani poseł Pępek (od czterech kadencji w Sejmie – postać przy tym całkowicie anonimowa, za to wierna) i szpitala w Żywcu dowodzi tego niezbicie.
To może z kolei mieć dwojaki skutek. Pierwszy – każdy może przypomnieć sobie podobne historie z własnej przychodni czy szpitala. Warszawska afera staje się aferą z bezpośredniego sąsiedztwa wyborców, a to jest dla rządzących szczególnie niebezpieczne. Możliwy jest jednak także drugi skutek, korzystny dla KO: sprawa może się rozmyć. Jej wyrazistość utonie w dziesiątkach nowych przykładów i historii, co będzie sprzyjało rozwodnieniu odpowiedzialności. Na razie jednak nie jesteśmy jeszcze na tym etapie.
