Afera w Szpitalu Południowym zatacza coraz szersze kręgi. Po ujawnieniu szokująco wysokich zarobków lekarza i radnego KO Dawida Kacprzyka oraz istnienia w placówce saloniku VIP dla polityków Koalicji Obywatelskiej, we wtorek na Kanale Zero wystąpił sygnalista, dr Emil Jędrzejewski, który ujawnił skandaliczne praktyki we wspomnianym szpitalu.
Bartosz Arłukowicz w rozmowie z TVN24 przekonuje, że sprawa ma drugie dno, a dziennikarze TVN24 za pomocą afery szpitalnej próbują obalić rząd.
Polityk ocenia, że cała sprawa "ma dwa ramiona". – Pierwsze ramię to jest sprawa tego młodego doktora Kacprzyka, skandaliczna. Milion sześćset, skandal, wyrzucony z roboty, wyrzucony z partii, na głowie prokuratura, NIK, NFZ, masakra. I jak nie straci uprawnień do wykonania zawodu, to będzie sukces. Druga sprawa to jest doktor Emil. Ja tu czytam politykę – ocenia.
– To jest w mojej ocenie budowane wprost i powiem to bardzo wyraźnie w tym programie, To był normalny, polityczny ZAMACH na rząd przy okazji Emila, który miał oskarżyć Trzaskowskiego. Bo ja słyszałem wypowiedzi dziennikarzy z tej stacji, że jednym sposobem na to wszystko jest dymisja Trzaskowskiego i Tuska – mówił Arłukowicz.
Arłukowicz o Kacprzyku: Jeden z setek młodych ludzi, którym pomagałem
Bartosz Arłukowicz był pytany o znajomość z Kacprzykiem w samym Kanale Zero. – Rozdawał pan ulotki Dawida Kacprzyka, przyjaźnił się z były już członkiem rady nadzorczej Szpitala Południowego, współpracował blisko z byłą szefową tego szpitala. To wszystko jakiś dziwny zbieg okoliczności? – zapytał dziennikarz Jacek Prusinowski. – Tak – odpowiedział krótko eurodeputowany Koalicji Obywatelskiej.
– Kacprzyk to jest młody człowiek, którego nazwisko sobie uświadomiłem przy wybuchu całej tej sprawy. To jeden z setek albo tysięcy, setek może, młodych ludzi, którym pomagałem w kampanii w roku 2018 i 2019, a więc wiele lat temu – próbował tłumaczyć były minister zdrowia.
– Co do profesora [Jerzego – red.] Sieńko, to mój stary kolega ze studiów. To mój przyjaciel. Zaś [Anna – red.] Łukasik to moja zastępczyni w Ministerstwie Zdrowia, kilkuletnia współpracownica w resorcie – dodał. Podkreślił, że nie miał żadnej wiedzy o tym, co działo się w Szpitalu Południowym.
– [Kacprzyk – red.] to był młody człowiek, student medycyny, który startował wtedy bodajże do rady dzielnicy albo miasta, już nie pamiętam. W związku z tym, że pomagałem bardzo wielu młodym ludziom w wielu miastach (...), rekomendowałem go jako młodego człowieka, studenta medycyny. Co się działo z nim potem, jak widzimy, działo się źle – stwierdził Arłukowicz. I zaznaczył, że nie wiedział, iż Kacprzyk skończył już studia i pracuje jako lekarz.
Czytaj też:
Chce odwołania Trzaskowskiego. Kanał Zero kończy stałą współpracę z autoremCzytaj też:
Żukowska apeluje do Tuska. "Inaczej przegra pan wybory"
