Dubois był gościem radiowej "Trójki", gdzie po raz kolejny starał się bronić swojego klienta. Tym razem skupił się na doniesieniach, że Dawid kacprzyk, będąc zatrudnionym w Szpitalu Południowym, pracował po 11 godzin dziennie przez 365 dni w roku. Zdaniem prawnika, "z punktu widzenia fizycznego" jest to możliwe. Dubois wskazał przy tym na... seriale o lekarzach.
– Dyżur polega na tym, że spędza się pewien czas w szpitalu i udziela pomocy wtedy, kiedy trzeba jej udzielić. Proszę zobaczyć każdy serial telewizyjny o chirurgu na dyżurze. Śpi, przywożą kogoś, budzi go pielęgniarka i wykonuje zabieg. Jeżeli lekarz nie wykonuje jakiejś czynności, odpoczywa – stwierdził.
Na uwagę, że dochodziło do przypadków, w których Kacprzyk podczas dyżuru udzielał wywiadów, Dubois odparł, że "w większości sytuacji były to wyjścia uzgodnione z ordynatorem".
Czym zajmował się Kacprzyk?
Adwokat próbował także wyjaśnić, za co jego klient otrzymał w minionym roku tak ogromne wynagrodzenie. Dubois powiedział, że Kacprzyk pełnił w warszawskim szpitalu dwie funkcje.
– Po pierwsze, panu Kacprzykowi przypisano zarządzanie SOR-em, kiedy on był koordynatorem. Zajmował się grafikami, zajmował się zatrudnianiem lekarzy, zajmował się jak gdyby tymi wszystkimi sprawami organizacyjnymi. Ordynatorem na SOR-ze był pan doktor Adam Macek. To jest kwestia pierwsza – powiedział.
– On pełnił dwie funkcje. Był normalnym lekarzem wykonującym na SOR-ze, świadczącym pomoc osobom chorym i jednocześnie robił wszystkie te kwestie koordynacyjne. I teraz z uwagi na swój wiek, bo ten wiek 28 lat, pani też się dała wciągnąć w tę narrację, 28-letni lekarz. 28-letni lekarz wykonywał wszystkie zabiegi na SOR-ze – dodał obrońca lekarza.
Czytaj też:
Kacprzyk miał trafić do nowego szpitala. Poznał już współpracownikówCzytaj też:
Kuriozalne tłumaczenia Duboisa w sprawie Kacprzyka. "Jest wzorem dla polityków"
