W rozmowie z Justyną Dobrosz-Oracz w TVP Info jego pełnomocnik, mec. Jacek Dubois, próbował tłumaczyć okoliczności zwrotu blisko pół miliona złotych szpitalowi. Padły słowa o „wzorze dla polityków”, porównania pracy na SOR-ze do wychodzenia na zakupy w czasie etatu i własnej, 16-godzinnej pracy nad sprawą.
"Jak ktoś jest na etacie, czasem wyjdzie zrobić zakupy"
Sprawa dotyczy rozliczeń Dawida Kacprzyka w Szpitalu Południowym. Jak ujawniono, lekarz bez ukończonej specjalizacji miał zarobić w placówce 1,6 mln zł. Wątpliwości pojawiły się po audycie, z którego wynikało, że nie było go na części dyżurów, które wcześniej rozliczał. Po kontroli Kacprzyk skorygował 33 faktury i zwrócił szpitalowi około 500 tys. zł. Władze Warszawy zapowiedziały zawiadomienie do prokuratury.
Podczas rozmowy w TVP Info Justyna Dobrosz-Oracz zapytała Duboisa wprost: – Oddał pół miliona, czyli przyznał się w pewnym sensie do oszustwa, czy nie? Adwokat zaprzeczył. – On się do niczego nie przyznał. On zajął pewne stanowisko – odpowiedział Dubois.
Dubois porównał ponadto rozliczanie dyżurów do zwykłego etatu. – Proszę sobie wyobrazić sytuację. Jest pani na przykład na etacie, pracuje pani 8 godzin. Wyjdzie pani czasem zrobić zakupy. Takie rzeczy się zdarzają – mówił.
11 godzin pracy? Dubois: Ja pracowałem 16
Kolejna wymiana zdań dotyczyła czasu pracy Kacprzyka. Dziennikarka pytała, jak możliwe było wykonywanie obowiązków przez 11 godzin dziennie. Dubois odpowiedział osobistym przykładem. – Jak pan Kacprzyk powierzył mi swoją sprawę, pracowałem nad nią przez dzień, 16 godzin, żeby się przygotować do rozmowy z panią – powiedział.
– W zakresie finansowym dokonał korekty faktur, zwrócił pieniądze i myślę, że akurat on naprawdę w tym zakresie jest wzorem dla polityków – stwierdził mecenas Dubois próbując przedstawić zwrot ponad pół miliona złotych przez lekarza milionera jako przejawu odpowiedzialności.
Czytaj też:
"O niczym nie wiedział". Radni Ursynowa żądają odwołania burmistrzaCzytaj też:
Trzęsienie w Radzie Warszawy. Radni składają rezygnacje i grzmią: To udawanie kontroli
