Prof. Andrzej Nowak, autor książki "Skąd się wziął Karol Nawrocki", która jest wywiadem-rzeką z prezydentem, powiedział, że w czasie kampanii wyborczej próbowano otruć Karola Nawrockiego. Sprawa wywołała oburzenie środowisk prawicowych. Prokuratura Okręgowa w Świdnicy wszczęła postępowanie sprawdzające po doniesieniach prof. Nowaka. Jak do całej sytuacji odniósł się rząd Donalda Tuska?
Szłapka: Zaskakująca informacja
Rzecznik rządu Adam Szłapka bagatelizuje całą sprawę, stwierdzając, że doniesienia o możliwości otrucia Nawrockiego to "zaskakująca informacja". Stwierdził również kpiąco, że "chciałoby się pogratulować" ówczesnym współpracownikom kandydata na prezydenta, którzy zajmowali się kwestiami bezpieczeństwa.
– Nikt wcześniej nie zgłaszał tego organom ścigania. Bardzo dziwna sytuacja, zaskakująca – powiedział.
Szłapka szybko jednak dodał, że jeśli naprawdę doszło do jakichś nieprawidłowości, wtedy odpowiednie organy państwowe powinny wyjaśnić całą sprawę.
– Jeżeli faktycznie doszło do nieprawidłowości, to oczywiście organy ścigania powinny się tym zająć, natomiast ktoś dbał o bezpieczeństwo pana prezydenta. Dobrze, że teraz już profesjonaliści, służby ze Służby Ochrony Państwa zajmują się bezpieczeństwem pana prezydenta, a nie jego współpracownicy z Prawa i Sprawiedliwości – powiedział rzecznik rządu.
Próbowano otruć Nawrockiego?
Po jednym ze spotkań wyborczych w Ząbkowicach Śląskich, do którego doszło 15 maja 2025 roku, kandydat na prezydenta poczuł nagłe osłabienie.
– Jakby ktoś wyłączył mi organizm – mówił w książce.
Dodał, że poprosił współpracowników o pomoc w dotarciu do autokaru.
Prezydent opowiedział, że po odzyskaniu świadomości nie pamiętał przebiegu zdarzenia. Współpracownicy mieli mówić o gwałtownych objawach, w tym silnych wymiotach i drgawkach. Jeden z nich stwierdził, że był przekonany, iż Karol Nawrocki nie przeżyje.
Czytaj też:
Próba otrucia Nawrockiego? "Opis wydarzenia wskazuje, że było poważne"
