Za kandydaturą Sylwii Gregorczyk-Abram głosowało 233 posłów, a za kandydaturą Adama Borowskiego – 177 posłów. Kadencja obecnego RPO prof. Marcina Wiącka, który objął urząd w 2021 roku, kończy się 23 lipca.
Głosowanie w sprawie RPO poróżniło polityków Koalicji Obywatelskiej i partii Razem. Marcin Kierwiński z KO napisał, że posłowie Razem nie poparli Gregorczyk-Abram, która "lata poświęciła obronie praw człowieka, ryzykując dużo w czasach PiS".
"Moralny upadek" – skwitował szef resortu spraw wewnętrznych i administracji.
Polityk KO nie musiał długo czekać na odpowiedź. Adrian Zandberg wytknął ministrowi hipokryzję.
"Bezczelny jak Kierwiński – typ odpowiedzialny za łamanie konwencji genewskiej poucza Razem o prawach człowieka xD. W prostych słowach, bo pogłos czasem zaburza zdolności poznawcze: pani mecenas jest zaangażowana w konflikt PO-PiS. RPO powinien być poza tym konfliktem" – napisał w komentarzu do postu Kierwińskiego.
Kontrowersyjna postać
Sylwia Gregorczyk-Abram jest współzałożycielką inicjatywy "Wolne Sądy", Komitetu Obrony Sprawiedliwości oraz członkinią zarządu Stowarzyszenia im. Prof. Zbigniewa Hołdy. W maju 2025 roku została przewodniczącą komisji do spraw wyjaśnienia mechanizmów represji wobec organizacji społeczeństwa obywatelskiego oraz działaczy społecznych w latach 2015–2023 działającej przy Ministerstwie Sprawiedliwości.
Za rządów PiS krytykowała reformy sądownictwa wprowadzane przez partię.
Sylwia Gregorczyk-Abram była też powiązana z grupą "Wejście", gdzie omawiano przejęcie mediów publicznych: TVP, Polskiego Radia i Polskiej Agencji Prasowej. "Pachnie stanem wojennym, ale lepszy krzyk 50 niż dowód na bezsilność władzy" – pisał na grupie na komunikatorze WhatsApp jeden z jej członków.
Czytaj też:
Zandberg mocno o Czarnku: Nagania wyborców Braunowi Czytaj też:
"Plan jest taki, żeby było tak jak było". Zandberg ujawnił, co usłyszał od polityków KO
