W poniedziałek 13 lipca węgierski parlament przyjął poprawkę do konstytucji, która skraca kadencje prezydenta kraju. Za głosowała większość konstytucyjna, którą dysponuje rządząca partia Tisza. Premier Peter Magyar zarzuca Sulyokowi, że jako głowa państwa wspierał poprzedni obóz władzy, pozostając "marionetką" Viktora Orbana.
W sobotę na oficjalnym profilu prezydenta pojawił się wpis, w którym poinformowano, że Sulyok podpisał przedłożoną mu poprawkę. W wydanym oświadczeniu prezydent nazwał nowelizację "wymuszonym rozwiązaniem typu węzeł gordyjski" oraz "haniebnym przykładem nadużycia władzy politycznej".
Prezydent jeszcze przed przyjęciem poprawki przez parlament krytykował rozwiązanie przedstawione przez rząd Petera Magyara.
"Proponowana poprawka do Ustawy Zasadniczej narusza zasady państwa prawa, demokracji i podziału władz w wielu aspektach. Z mocy konstytucyjnej roli Prezydent Węgier – działający poza trzema władzami rządu, a mianowicie władzą ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą – jest niezależnym organem konstytucyjnym, który nie ponosi politycznej odpowiedzialności w systemie wzajemnej kontroli i równowagi" – pisał w wydanym 9 lipca komunikacie.
Kadencja urzędującego prezydenta Węgier miała wygasnąć w marcu 2029 r.
Sulyok dla "Do Rzeczy": Rząd Magyara nie dba nawet o pozory
– Premier już podczas kampanii, a także wielokrotnie od czasu wyborów, otwarcie deklarował, że usunie mnie z urzędu, jeśli nie zrezygnuję dobrowolnie. Na Węgrzech status prawny, ramy funkcjonowania oraz kompetencje prezydenta określa ustawa zasadnicza. Nie mam powodów do dymisji, a premier jak dotąd nie znalazł publicznoprawnego uzasadnienia dla mojego usunięcia – powiedział Sulyok w wywiadzie dla "Do Rzeczy" opublikowanym na początku lipca.
Czytaj też:
Wiek wyborczy na Węgrzech. Zaskakująca propozycja Magyara Czytaj też:
Rząd Magyara blokuje proces wstąpienia Ukrainy do UE. Podjęto kolejną decyzję
