Jak podał libański serwis IM Lebanon, to samo źródło przekazało, że komunikaty publikowane w ostatnich tygodniach pod nazwiskiem Chameneiego nie są pisane przez niego osobiście. Według tych informacji ich autorami mają być nowy dowódca irańskiej armii Ahmad Wahidi oraz inni przedstawiciele Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej.
Od miesięcy nie pokazał się publicznie
Modżtaba Chamenei został najwyższym przywódcą Iranu po śmierci swojego ojca, Alego Chameneiego, który zginął 28 lutego podczas amerykańsko-izraelskiego nalotu. Od czasu objęcia urzędu nowy przywódca ani razu nie pojawił się publicznie. Nie uczestniczył również w uroczystościach pogrzebowych ojca. Władze Iranu utrzymują, że Chamenei komunikuje się wyłącznie za pośrednictwem pisemnych oświadczeń.
Jak przypomniała stacja CNN, nie opublikowano dotąd żadnego nagrania przedstawiającego nowego przywódcę ani umożliwiającego usłyszenie jego głosu. Według amerykańskiej stacji w irańskim kierownictwie narasta spór między frakcją twardogłowych polityków, odrzucających możliwość porozumienia z Waszyngtonem, a politykami opowiadającymi się za bardziej pragmatycznym podejściem.
Zapowiadał odwet za śmierć ojca
11 lipca państwowe media opublikowały oświadczenie przypisywane Modżtabie Chameneiemu. Było to pierwsze stanowisko nowego przywódcy odnoszące się do śmierci Alego Chameneiego. "Nasz naród żąda zemsty i bez wątpienia musi ona nastąpić" – przekazano w oświadczeniu.
W komunikacie znalazły się także słowa: "Zobowiązujemy się do pomszczenia czystej krwi zamordowanego przywódcy i wszystkich męczenników dwóch wojen, którzy polegli z rąk zbrodniarzy i okrytych hańbą zabójców". Dodano również, że osoby odpowiedzialne za śmierć Alego Chameneiego "zabiorą do grobu marzenia o spokojnej śmierci na starość we własnym łóżku".
Trwa eskalacja konfliktu
Tymczasem w nocy z soboty na niedzielę Stany Zjednoczone przeprowadziły kolejną falę nalotów na cele wojskowe w Iranie po tym, jak w irańskim ataku na amerykańską bazę w Jordanii zginęło dwóch żołnierzy USA, a trzeci został uznany za zaginionego. Według Dowództwa Centralnego USA (CENTCOM) uderzenia były wymierzone w obiekty Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej oraz infrastrukturę wojskową w rejonie cieśniny Ormuz.
Sekretarz obrony USA Pete Hegseth oświadczył, że śmierć amerykańskich żołnierzy jedynie wzmacnia determinację Stanów Zjednoczonych.
Czytaj też:
Chcą zabić Donalda Trumpa. Wyznaczyli gigantyczną nagrodę
