Stany Zjednoczone przeprowadziły kolejną falę nalotów na cele wojskowe w Iranie po tym, jak w irańskim ataku na bazę w Jordanii zginęło dwóch amerykańskich żołnierzy, a trzeci uznawany jest za zaginionego – poinformowało w niedzielę (19 lipca) Dowództwo Centralne USA (CENTCOM).
Według wojska ataki, autoryzowane przez prezydenta Donalda Trumpa, były wymierzone w obiekty związane z irańskim Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) oraz infrastrukturę wykorzystywaną do prowadzenia działań wojskowych w rejonie cieśniny Ormuz.
Śmierć dwóch amerykańskich żołnierzy w Jordanii
Sekretarz obrony Pete Hegseth oświadczył, że śmierć amerykańskich żołnierzy "jedynie wzmacnia determinację" Stanów Zjednoczonych.
Władze Iranu utrzymują, że w wyniku amerykańskich uderzeń nie było ofiar śmiertelnych ani poważnych zniszczeń infrastruktury. Najwyższy przywódca Iranu Modżtaba Chamenei ostrzegł jednak, że Waszyngton "zapłaci za eskalację konfliktu".
Wojna USA i Izraela z Iranem. Ultimatum Trumpa ws. cieśniny Ormuz
Wojna rozpoczęta przez Stany Zjednoczone i Izrael przeciwko Iranowi 28 lutego doprowadziła do destabilizacji Zatoki Perskiej i rozprzestrzeniła się na cały region. Cieśnina Ormuz – strategiczny szlak transportu ropy naftowej i gazu skroplonego LNG – stała się głównym polem bitwy w tym konflikcie.
Waszyngton i Teheran od kwietnia negocjują pokój, ale dotychczasowe wysiłki nie przyniosły rozstrzygnięcia. Prezydent USA Donald Trump zagroził w tym tygodniu Iranowi, że jeśli nie otworzy cieśniny Ormuz i nie zaakceptuje amerykańskich warunków, to Stany Zjednoczone zniszczą wszystkie irańskie elektrownie i mosty.
Ministerstwo zdrowia w Teheranie poinformowało w sobotę (18 lipca), że w ciągu ostatnich trzech tygodni w wyniku ataków USA na Iran zginęło 50 osób, a ponad 500 zostało rannych.
Czytaj też:
Ominięcie cieśniny Ormuz. Irak podpisał dziesiątki umów z zachodnimi firmami
