Kuriozalny incydent w polskim wojsku. Wrażliwe dane setek żołnierzy wyciekły do sieci

Kuriozalny incydent w polskim wojsku. Wrażliwe dane setek żołnierzy wyciekły do sieci

Dodano: 
Żołnierz Wojska Polskiego, zdjęcie ilustracyjne
Żołnierz Wojska Polskiego, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Wikimedia Commons / Regina Koesters
W Centrum Szkolenia Łączności i Informatyki w Zegrzu doszło do wycieku poufnych danych żołnierzy. Każdy użytkownik sieci mógł zdobyć do nich dostęp.

O sprawie informuje Onet. Według dziennikarzy, wyciek objął dane 392 żołnierzy. Chodzi o imiona, nazwiska, numery PESEL, a nawet informacje o pobranych świadczeniach. Informacje znalazły się na ogólnodostępnym dysku OneDrive. Oznacza to, że każdy, kto założył w tym serwisie konto, mógł uzyskać dostęp do wrażliwych danych polskich żołnierzy.

Kontrowersje wokół wycieku podsyca fakt, że centrum to elitarna jednostka wojskowa, gdzie szkolą się eksperci z zakresu bezpieczeństwa komunikacji, informatyki, systemów dowodzenia, cyberbezpieczeństwa i walki elektronicznej w polskiej armii.

– Wchodzimy w świat paranoi. Jeśli taki folder został przerzucony na dysk, do którego każdy w jednostce ma dostęp, to po pierwsze kłania się RODO, czyli ochrona danych osobowych. Co ważniejsze, nastąpiło to w centrum, które odpowiada za łączność, gdzie wszyscy powinni być dodatkowo wyczuleni na ochronę danych – powiedział były szef Eurokorpusu i twórca 18 Dywizji Zmechanizowanej, generał Jarosław Gromadziński.

Wojskowy nie ma wątpliwości, że zdarzenie to wyjątkowy prezent dla rosyjskich służb. Nie można wykluczyć, że dane już trafiły do Rosjan. Gen. Gromadziński podkreślił, że jeśli tak by się stało "konsekwencje mogą być straszne, bo mają wystawionych ludzi na tacy".

Wojsko chowa głowę w piasek

W odpowiedzi na pytania portalu CSŁiI stwierdził jedynie, że trwa postępowanie wyjaśniające incydent. Wiadomo, że dane udostępnił żołnierz Wojsk Obrony Terytorialnej. Jak się okazuje, miał on wydany dostęp do wrażliwych danych, jednak wykazał się rażącą nieostrożnością udostępniając plik w sieci. Wyciek wykryła cywilna pracowniczka odpowiedzialna za RODO, która natychmiast powiadomiła Dowództwo WOT.

Onet sugeruje, że sprawa miała zostać zamieciona pod dywan. Początkowo sporządzono jedynie notatkę. Dopiero po interwencji dziennikarzy zawiadomiono Głównego Inspektora Ochrony Danych Osobowych. Jak dotąd jedynym ukaranym został wspomniany żołnierz WOT. Otrzymał on upomnienie.

Czytaj też:
Program PERUN. Tusk: Każda ta umowa oddala ryzyko ataku na Polskę

Opracował: Marcin Bugaj
Źródło: Onet.pl
Czytaj także