Orban wygłosił przemówienie na otwarciu letniego obozu Tusvanos w Rumunii. Polityk przekonywał, że w obecnym stanie Unia Europejska nie przetrwa najbliższych 25 lat. Konieczne są zdecydowane i głębokie reformy.
– Ci, którzy nie potrafią się dostosować, znikną. A Unia Europejska, tak jak ją obecnie postrzegam, nie jest w stanie się dostosować. Nie chcę, żeby zniknęła. Chciałbym, żeby potrafiła się dostosować, żeby Węgry odegrały w tym swoją rolę, żebyśmy dzięki tej adaptacji odnieśli zwycięstwo, żebyśmy stali się zwycięzcami. Ale jeśli jesteśmy szczerzy wobec dzisiejszej Unii Europejskiej, wydaje się, że nie jest ona w stanie się zreformować. Dlatego nie wróżę jej w żaden sposób świetlanej przyszłości – powiedział.
Były szef węgierskiego rządu został zapytany, czy zgodziłby się zostać przewodniczącym Komisji Europejskiej. Orban odparł, że funkcja ta powinna zostać zlikwidowana. Jego zdaniem, problemy z UE zaczęły się w 2015 r., kiedy pod przewodnictwem Jeana-Claude’a Junckera Komisja przekształciła się z organu pełniącego funkcje koordynacji prawnej i gwaranta przestrzegania traktatów w organ polityczny.
Co z praworządnością na Węgrzech?
Po przejęciu władzy Peter Magyar przystąpił do zadecydowanego rozprawienia się z opozycją. Wszytko dzieje się przy aprobacie brukselskich elit.
– To, co robi Peter Magyar na Węgrzech, nie ma już nic wspólnego z demokratycznym przejęciem władzy. To jest wykorzenienie systemu, który wprowadził Viktor Orban, praktycznie do fundamentów, przy łamaniu podstawowych standardów demokracji, praw człowieka, nieliczeniem się z żadną grą instytucjonalną – powiedział Tomasz Grosse, politolog zajmujący się m.in. polityką europejską. Jak dodał, na Węgrzech nie ma nawet minimalnego poszanowania praw ustępującej władzy, która przechodzi teraz do opozycji.
Czytaj też:
"Przechodzimy do polityki oporu". Orban bije na alarm: Reżim autorytarny Czytaj też:
Magyar idzie śladem Orbana? Amnesty International alarmuje ws. węgierskiego TK
