"Narracja idiotyczna". Poseł PiS nie ma wątpliwości, czy wojsko powinno zestrzelić rakietę

"Narracja idiotyczna". Poseł PiS nie ma wątpliwości, czy wojsko powinno zestrzelić rakietę

Dodano: 
Bartosz Kownacki, poseł PiS
Bartosz Kownacki, poseł PiS Źródło: PAP / Piotr Nowak
Argumentacja o tym, że zestrzelona rakieta mogłaby zagrozić bezpieczeństwu jest idiotyczna i abstrakcyjna. Gdyby rakieta uderzyła w budynek mieszkalny, to szkody były dramatycznie większe. A przecież nikt tego nie wiedział, gdzie rakieta spadnie. Więc bez wątpienia powinna zostać zestrzelona – mówi DoRzeczy.pl Bartosz Kownacki (PiS).

W czwartek o godz. 3:40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt; dla jego rozpoznania i przechwycenia skierowano myśliwiec F-16. O godz. 3.46 obiekt zaniknął. Prawdopodobne miejsce jego upadku zlokalizowano w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia – informowało nad ranem Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych.

Chaos po tym, jak na Lubelszczyźnie spadła rosyjska rakieta

Prowadząca śledztwo w tej sprawie Prokuratura Okręgowa w Lublinie poinformowała po południu, że najprawdopodobniej była to rakieta o oznaczeniach Ch-101 i zawierała materiał wybuchowy "w znacznej ilości".

W czwartek nad ranem wdrożono procedurę SPO13 i uruchomiono syreny alarmowe jako najszybszy sposób informowania o zagrożeniu. Trwało to około 13 minut. Mieszkańcy nie dostali żadnych dodatkowych ostrzeżeń. Okazało się, że syreny zawyły już po tym, jak zagrożenie minęło. Mieszkańcy Tarnawy-Kolonii nie zostali natomiast ostrzeżeni w jakikolwiek sposób – nawet syrenami.

Dopiero po godz. 10:00 w czwartek premier Donald Tusk poinformował, że "prawdopodobnie rosyjski pocisk CH101 naruszył w czwartek rano polską przestrzeń powietrzną i spadł w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w woj. lubelskim". Dodał, że wojsko było gotowe do jego zestrzelenia.

Czy obiekt powinien zostać zestrzelony? Kownacki nie ma wątpliwości

Bartosz Kownacki, poseł PiS, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Obrony Narodowej, pytany przez DoRzeczy.pl o to, czy jego zdaniem obiekt powinien być zestrzelony, odpowiedział, że bez wątpienia tak.

– Rząd ma jakąś narrację o bezpieczeństwie, że rakieta przecież spadła. Ale przecież oni nie wiedzieli, gdzie rakieta spadnie. Gdyby iść narracją, że zestrzelona rakieta mogłaby uszkodzić jakieś zabudowania i mogłaby stanowić dotkliwe zagrożenia dla ludności, to Ukraińcy w ogóle by nie strzelili do rakiet. Argumentacja o tym, że zestrzelona rakieta mogłaby zagrozić bezpieczeństwu jest idiotyczna i abstrakcyjna – wyjaśnił.

Podkreślił, że gdyby rakieta uderzyła w budynek mieszkalny, to szkody były dramatycznie większe.

– A przecież tego nie wiemy, niestety nikt tego nie wiedział, gdzie rakieta spadnie. Więc bez wątpienia powinna zostać zestrzelona – dodał.

Bartosz Kownacki ocenił, że sześć minut to jest wystarczający czas w momencie, kiedy to nie jest zaskoczenie, kiedy samoloty są na patrolach i kiedy kontrolują przestrzeń powietrzną, żeby zbliżyć się do tej rakiety i stwierdzić co to jest.

– Być może procedury, które mamy w Polsce, wymagają pewnej zmiany, ale szef MON Kosiniak-Kamysz miał już sporo czasu, żeby je zmienić. Obecnie przewidują, że rzeczywiście w czasie pokoju trzeba nawiązać kontakt wzrokowy z obiektem. Z tego co wiemy, pilot nawiązał kontakt wzrokowy. Podejrzewam, że siły były zupełnie zaspałe, jeżeli chodzi o decyzyjność – mówił.

Bartosz Kownacki zaznaczył, że "być może w ogóle trzeba rozważyć sytuację, w której takie obiekty – w sytuacjach niejednoznacznych, ale nadlatujących z terenów działań zbrojnych – powinny być natychmiast zestrzelane".

– Ktoś powinien jeszcze zacząć myśleć o tym, żeby na poważnie budować Tarczę Wschód, bo od trzech lat o tym mówią, a tak naprawdę jeden z elementów tego, że ten obiekt mógł tak długo przebywać w powietrzu – blisko 100 kilometrów – być może wynika z tego, że na wschodzie nie jesteśmy odpowiednio zaopatrzeni. Być może mamy tam dziurawe niebo – ocenił

Mieszkańcy usłyszeli syreny, ale nie otrzymali alertu RCB

Pytany o procedury w momencie, kiedy syreny zawyły już po zdarzeniu, a ludziom nie wysłano alertu RCB, a mieszkańcy Tarnawy-Kolonii nie dostali absolutnie żadnego ostrzeżenia, zwrócił uwagę, że to jest drugi element kompromitacji procedur, ale też kompromitacji urzędników.

– Dlatego, że pierwsze – syreny rzeczywiście zawyły za późno, bo nie wiadomo po co w tym momencie zawyły, jak już było po fakcie. Po drugie – RCB nie dość, że nie wysłało alertu, to dziś wysłało żałosny SMS z linkiem do „Poradnika Bezpieczeństwa”, którego nie można było otworzyć – stwierdził.

Wojsko na miejscu znaczenie później niż dziennikarze

Bartosz Kownacki przypomniał, że zaspało także wojsko.

– Dziennikarze byli na miejscu ponad godzinę wcześniej niż wojsko. Jestem sobie w stanie wyobrazić nadzwyczajną sytuację, że pilot nawiązał kontakt wzrokowy, widział, że rakieta za chwilę uderzy, więc zdecydował się nie strzelać do niej, wiedział, że uderzy w pole, ale przecież cały czas w posterunku, przy granicy z Ukrainą i dalej powinny być siły zbrojne. Dziennikarz, który musi dostać telefon, musi wsiąść samochód, nie może łamać przepisów prawa ruchu drogowego, dojeżdża, jest tam na miejscu, a nie ma wojska. Nawet już policjanci i lokalni strażacy dojechali, a wojska nie ma – zauważył.

Tusk chce oddać Ukrainie jeszcze więcej pocisków do Patriotów

Donald Tusk poinformował w czwartek, że rząd będzie rozważać dalszą pomoc dla Ukrainy, również w sprawie Patriotów. Bartosz Kownacki pytany, czy to jest rozwiązanie problemu, odpowiedział "Ukraina sobie nie jest w stanie z wszystkim poradzić i nie ma gwarancji, że takie pociski przekazane Ukrainie będą broniły ściany wschodniej".

– One będą wykorzystywane we Lwowie, będą wykorzystywane w Kijowie, w Donbasie, w każdym miejscu, gdzie będą Ukrainie potrzebne, więc mając bardzo ograniczony zasad tych pocisków, przekazanie każdej ilości w momencie, kiedy mamy prowokacje rosyjskie, nie jest dobrym pomysłem – stwierdził.

Bartosz Kownacki dodał, że przypuszcza, iż Rosja prowadzi działania prowokacyjne. Jeśli będą wiedzieli, że tych pocisków mamy jeszcze mniej, to będą to robić dalej. Co z tego, że zmienimy procedury, jak nie będziemy mieli pocisków do strzelania? Pociski PAC-3 powinny być używane w Polsce do zestrzelania takich obiektów – ocenił.

Czytaj też:
Chaos po zdarzeniu na Lubelszczyźnie. "Mamy do czynienia z kompletnymi dyletantami"
Czytaj też:
Reakcja państwa na nieznany obiekt pod Lublinem. Ociepa zadaje ważne pytania

Rozmawiała Lidia Lemaniak

Opracowała: Lidia Lemaniak
Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także