"Alerty RCB są pisane jak dla idiotów". Gen. Polko miażdży rządowy system ostrzegania

"Alerty RCB są pisane jak dla idiotów". Gen. Polko miażdży rządowy system ostrzegania

Dodano: 
Były dowódca jednostki GROM gen. Roman Polko
Były dowódca jednostki GROM gen. Roman Polko Źródło: PAP / Adam Warżawa
– Alerty RCB w ogóle są pisane jak dla idiotów – powiedział w rozmowie z "Rzeczpospolitą" były dowódca jednostki GROM gen. Roman Polko.

Wojskowy ostro skrytykował funkcjonowanie systemu ostrzegania po incydencie z rosyjską rakietą manewrującą Ch-101, która spadła kilka dni temu w okolicach Tarnawy-Kolonii na Lubelszczyźnie.

"Alarm został uruchomiony pięć minut po tym, gdy rakieta już spadła"

W rozmowie z "Rzeczpospolitą" gen. Roman Polko zwrócił uwagę, że polskie samoloty zostały poderwane już o godz. 2.16, gdy rosyjskie rakiety i drony zmierzały w kierunku polskiej granicy. Mieszkańcy terenów przygranicznych nie otrzymali jednak wcześniej żadnego ostrzeżenia. – Można było wysłać komunikat do ludzi, że coś takiego nastąpiło. Tymczasem gdy jedna z tych rakiet wdarła się na terytorium Polski, to alarm został uruchomiony pięć minut po tym, gdy już spadła i nie stanowiła zagrożenia – ocenił były dowódca GROM. – Sygnał alarmowy włącza się po to, żeby ktoś zdążył zareagować i wiedział, ile ma czasu na ową reakcję – dodał.

Generał skrytykował również treść komunikatów wysyłanych do mieszkańców. – Nawet ten SMS, który był przygotowywany, a nie został wysłany, zawierał nijaką treść: "zagrożenie z powietrza, słuchaj dalszych komunikatów, wykonuj polecenia lokalnych służb". To nie niesie żadnej informacji – powiedział w wywiadzie dla "Rz".

Jak podkreślił, mieszkańcy terenów przygranicznych powinni otrzymywać konkretne ostrzeżenia. – Oczekiwałbym, że przynajmniej mieszkańcy Lubelszczyzny będą otrzymywali taki komunikat, jaki przekazał wieczorem w przededniu ataku rakietowego prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski: "Rosja przygotowuje uderzenie i jest poważne zagrożenie dla zachodniej Ukrainy" – stwierdził.

"Powinniśmy mieć system jak Ukraina"

W rozmowie z "Rzeczpospolitą" gen. Polko wielokrotnie odwoływał się do rozwiązań stosowanych przez Ukrainę. – Powinniśmy się uczyć od Ukrainy, jak działać, żeby system ostrzegania był jak najbardziej efektywny. Żyjemy w XXI wieku, mamy do dyspozycji sztuczną inteligencję, możemy przygotować wiele komunikatów, które będziemy wysyłać ludziom w różnych miejscach kraju – mówił.

– Ukraińcy mogą śledzić na mapie, skąd nadlatują środki bojowe. I czy to są drony, które dolecą za dwie, trzy godziny, czy rakieta balistyczna, czy taka rakieta manewrująca jak Ch-101, która leci z prędkością 900 kilometrów na godzinę – dodał.

– Myślę, że Rządowe Centrum Bezpieczeństwa nie zdało egzaminu podczas tego ostatniego incydentu – podsumował generał.

Czytaj też:
Najpierw brak wiadomości, potem awaria. Kolejna kompromitacja rządu z alertami RCB

Źródło: Rzeczpospolita
Czytaj także