Polko mówił w niedzielę (13 września) w TVN24, że podczas jednego z ostatnich ataków rakietowych Rosji na Ukrainę wyszło na jaw, że "nawet nie było koordynacji, jeśli chodzi o informowanie o tym, jak lotnictwo ukraińskie operuje po swojej stronie".
– Niewiele brakowało, aby w tych działaniach w obronie naszego terytorium, nasz samolot nie strącił ukraińskiego MiG-a – dodał. Jak tłumaczył, Polska musi ulepszyć komunikację z Ukrainą w sytuacjach bojowych.
– Krótko mówiąc, komunikacja, integracja z systemami ukraińskimi, obserwacja tego, co się dzieje, być może wypożyczenie pewnych systemów z tych krajów NATO, które nie są krajami frontowymi – wskazał.
Gen. Polko o naradzie u Tuska: Nic nie wnosi, ale z pewnością jest lepiej niż kilka lat temu
Odnosząc się do zwołanej w niedzielę (13 września) przez premiera Donalda Tuska narady związanej z rosyjskimi atakami na Ukrainę przy granicy z Polską, Polko ocenił, że "to, że jest narada, spotkanie, to tak naprawdę nic nie wnosi, żadnej wartości".
Jednocześnie stwierdził, że "pan premier działa i z pewnością jest lepiej niż kilka lat temu, gdy o rakiecie, która spadła pod Bydgoszczą, dowiedzieliśmy się od przypadkowego człowieka".
Jego zdaniem wszystkie rozwiązania, które stosowane są na Ukrainie, powinny już być wdrożone w Polsce. – Powinniśmy uczyć się na bieżąco, bo to (rosyjski atak – red.) może dotrzeć do nas – zaznaczył.
Sygnał alarmowy i co dalej? Potrzebne "konkretne komunikaty o zagrożeniu"
Generał mówił również o potrzebie wprowadzenia zmian w sposobie informowania ludności cywilnej. – Po pierwsze, jeżeli jest sygnał alarmowy, no to niech za tym idą konkretne komunikaty, jakie to jest zagrożenie – podkreślił.
Alerty RCB związane z rosyjskimi atakami na Ukrainę i operacjami prewencyjnymi polskiego lotnictwa otrzymali w ubiegłym tygodniu mieszkańcy województw lubelskiego i podkarpackiego.
Czytaj też:
Poderwane samoloty i alert RCB. Niespokojna noc we wschodniej Polsce
