Kochani, w tym tygodniu znów będzie Święto Wojska Polskiego, które zapewne zostanie okraszone wielką paradą sprzętu wojskowego, a po ulicach Warszawy przejadą różnego rodzaju czołgi, armaty, wyrzutnie, katapulty czy – uwaga – armatohaubice (wtf w ogóle?).
Dodatkowo święto to ma kontekst religijny, iż 15 sierpnia przypada rocznica Cudu nad Wisłą, kiedy Piłsudski powstrzymał marsz progresywnej lewicy na zachód Europy, w związku z czym znów z każdego kościoła będzie się rozlegało śpiewanie „Boże, coś Polskę” – wiemy to, iż w Krakowie na każdym rogu jest jakiś kościół i to, kochani, po prostu słychać.
Trochę się dziwimy obecnemu rządowi, iż kontynuuje to pisowskie prężenie muskułów i chce wszem wobec pokazać, jakim to on sprzętem dysponuje. To jednak jest takie maczystowskie i patriarchalne – pewnie pamiętacie słowa profesory Środy o fallicznych lufach czołgów?
Felieton został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
