Protest zorganizowany pod hasłem "Wij zijn het volk" ("Jesteśmy ludem") był wyrazem sprzeciwu wobec polityki migracyjnej i azylowej holenderskiego rządu. W demonstracji uczestniczyło początkowo kilkaset osób.
Według lokalnych mediów część demonstrantów miała na sobie czarne ubrania i zakrywała twarze, mimo ustaleń organizatorów z władzami dotyczącymi zakazu zasłaniania twarzy.
Zamieszki w Hadze. Władze rozwiązały demonstrację
W trakcie zgromadzenia doszło do konfrontacji z policją. Część protestujących rzucała w funkcjonariuszy petardami i fajerwerkami, dochodziło również do aktów wandalizmu. Na miejsce skierowano oddziały policji do tłumienia zamieszek (ME), które użyły m.in. armatek wodnych, a także funkcjonariuszy na koniach.
Z powodu utrzymujących się niepokojów pełniący obowiązki burmistrza Hagi zdecydował o rozwiązaniu demonstracji i wydaniu nadzwyczajnego nakazu opuszczenia miejsca zgromadzenia.
Stacja Euronews podała, że policjanci starli się z grupą około 500 skrajnie prawicowych demonstrantów.
Zatrzymania podczas protestu przeciwko imigracji. Interweniowała policja
24 osoby zatrzymano m.in. za niepodporządkowanie się nakazowi oraz posiadanie zabronionych przedmiotów. Policja poinformowała także o antysemickich hasłach i gestach pojawiających się podczas demonstracji.
Władze Hagi zakazały również planowanego marszu organizowanego w ramach protestu. Powodem były zakłócenia porządku, przemoc wobec policjantów oraz utrzymujące się przypadki zakrywania twarzy.
Protest odbył się rok po wcześniejszej demonstracji przeciwko imigracji na Malieveld, która również zakończyła się poważnymi zamieszkami. Wówczas demonstranci starli się z policją i zablokowali autostradę A12. Zaatakowane zostało także biuro liberalnej i prounijnej partii Democraten 66.
Czytaj też:
Migranci próbowali przepłynąć Atlantyk. Nie żyją 144 osoby
