„Rozmawialiśmy na temat kolejnych działań dotyczących wzmocnienia bezpieczeństwa naszych granic” – przekazał szef rządu we wpisie na platformie X.
Premier Tusk zwołał spotkanie
Na zdjęciu zamieszczonym przez Donalda Tuska widoczni są m.in. wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski, szef MSWiA Marcin Kierwiński, minister finansów Andrzej Domański, minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak i gen. Wiesław Kukuła, szef sztabu generalnego Wojska Polskiego.
Ataki dronów tuż przy granicy Polski
W niedzielę, po godz. 4:00 rano Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało o operowaniu lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej. Miało to związek z aktywnością rosyjskich bezzałogowych statków powietrznych wykonujących uderzenia na terytorium Ukrainy.
Przed godziną 10:00 Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało o zakończeniu operowania myśliwców. Podkreślono, że nie odnotowano naruszenia przestrzeni powietrznej Polski.
Rzecznik prasowy DORSZ ppłk Jacek Goryszewski przekazał, że zagrożenie było "realne i bliskie". Poinformował, że część rosyjskich dronów operowała, a nawet trafiała w cele znajdujące się w obszarze od kilku do kilkunastu kilometrów od granic Polski.
Z kolei Nadbużański Oddział Straży Granicznej poinformował, że w pobliżu granicy z Polską – około 800 metrów od polsko-ukraińskiego przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin – dron uderzył w ciężarówkę.
Ukraińskie koleje państwowe przekazały natomiast, że rosyjski bezzałogowiec uderzył lokomotywę pociągu pasażerskiego relacji Kijów-Warszawa, który w chwili ataku znajdował się w odległości dwóch km od granicy z Polską.
W poniedziałek wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał, że w rejonie miejscowości Rusinowo koło Jarosławca (woj. zachodniopomorskie) wojsko zlokalizowało i podjęło z morza drona. Wstępne oględziny wskazują, że to bezzałogowiec wojskowy z Rosji.
Czytaj też:
Niebezpiecznie przy granicy z Polską. Szef MON zabrał głos Czytaj też:
Dron wyłowiony z Bałtyku. Kosiniak-Kamysz o szczegółach
