Miary patriotyzmu i stereotypy z przeceny
  • Ryszard CzarneckiAutor:Ryszard Czarnecki

Miary patriotyzmu i stereotypy z przeceny

Dodano: 
Flaga Polski
Flaga Polski Źródło: Pexels / SHOX ART
Co jest współczesną miarą patriotyzmu? Niektórzy, tzw. skrajni minimaliści twierdzą, że wystarczy płacić podatki we własnym państwie i to zamyka sprawę w sytuacji, gdy nie ma wojny, okupacji, rozbiorów i na patriotycznym ołtarzu nie trzeba składać własnej krwi.

Są też i tacy, uwaga: również w obozie patriotycznym, niepodległościowym, którzy są święcie przekonani, że główną miarą patriotyzmu, niemalże wyczerpującym powinności patriotyczne jest „bicie Moskala”. Skądinąd mogłoby to zapewnić dość szeroki konsens w elitach politycznych, bo owa „choroba na Moskala” by użyć tu słynnego i równie bardzo pojemnego określenia Romana Dmowskiego (dopiero co minęła rocznica jego urodzin) jest czymś, co jest udziałem także przecież obozu internacjonalistycznego czy też kosmopolitycznego, a nie tylko znacznej części obozu niepodległościowego.

Jako historyk wiem, ile złego zrobiła mojej ojczyźnie zarówno „biała Rosja”, jak i potem „czerwona Rosja” oraz, zapewne proporcjonalnie w mniejszej skali „Rosja Putina”. Jednak uważam, że zawężanie patriotyzmu tylko do „wroga ze Wschodu” bez odnoszenia się do innych sąsiadów czy czynników międzynarodowych jest nawet nie tyle skrajnym uproszczeniem, ale wręcz falsyfikacją rzeczywistości. Oczywiście może to być wygodne dla niektórych środowisk politycznych nad Wisłą, Odrą, Bugiem Wartą, Sanem i Łyną- co nie zmienia faktu, że jest aintelektualne i wręcz obrażające poczucie zdrowego rozsądku. Nie negując tradycyjnego, historycznego antypolonizmu i antypolskich kompleksów rosyjskich elit oraz w olbrzymiej mierze sprzecznych z naszymi interesów Moskwy to zamykanie listy wrogów Najjaśniejszej Rzeczypospolitej na tym jednym wschodnim sąsiedzie- a raczej, mówiąc precyzyjnie: jednym ze wschodnich sąsiadów- jest tak tanie i głupie, że chciałoby się powiedzieć do większości osób życia publicznego, które to głoszą: „stać Was na więcej”. Choć, prawdę mówiąc, niektórych z promotorów owej tezy stać rzeczywiście tylko na tyle.

Warto o tym podyskutować. Warto w tej sprawie nie mieć żadnego tabu. Jednakże chodzę po ziemi, jestem realistą i wiem, że taka debata różnym środowiskom w Polsce zupełnie się nie opłaca. Wyszłoby bowiem wówczas na jaw jak bardzo nie mają nic do zaproponowania Polsce i Polakom. Oczywiście poza stereotypami z przeceny.

Czytaj także