Sprawa powraca jednak do debaty publicznej co kilka miesięcy, najczęściej za sprawą sportu.
Jedna z najgłośniejszych scen amerykańskiej „debaty o płci” (sic!) rozegrała się cztery lata temu podczas przesłuchania Ketanji Brown Jackson, kandydatki Joe Bidena do Sądu Najwyższego. Zapytana przez jednego z republikańskich senatorów, czy potrafi zdefiniować słowo „kobieta”, odpowiedziała, że nie może tego zrobić, bo nie jest biologiem. Tłumaczyła, że nie chce formułować abstrakcyjnej definicji bez… wskazania kontekstu. Tamta wymiana zdań przeszła do historii – oto bowiem kandydatka na jedno z najważniejszych stanowisk jednego z najważniejszych państw świata nie wie, kim jest kobieta, i nie potrafi jej zdefiniować. Polityczna poprawność w tym kraju nie pozwala już bowiem powiedzieć, że ktoś jest kobietą albo mężczyzną.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
