Obchody na Westerplatte. Dulkiewicz mówiła o oblężeniu Leningradu

Obchody na Westerplatte. Dulkiewicz mówiła o oblężeniu Leningradu

Dodano: 
Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdańska
Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdańska Źródło: PAP / Adam Warżawa
Podczas obchodów 87. rocznicy wybuchu II wojny światowej na Westerplatte prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz mówiła o wyzwoleniu miasta przez Armię Czerwoną i blokadzie Leningradu przez wojska niemieckie.

– Ponoć Winston Churchil mawiał: "wojna to męska rzecz". Wojna to niestety nie tylko męska rzecz. Wojna nie zna płci ani wieku, jest ślepa i głucha. Płci ani wieku nie znają też ci, którzy w imię nowego porządku toczą wojny. Wiedziały o tym kobiety w wyzwalanym przez Armię Czerwoną Gdańsku, a dziś wiedzą o tym te na froncie w Ukrainie, bo gwałt stał się metodą prowadzenia wojny – powiedziała Dulkiewicz podczas uroczystości przed Pomnikiem Obrońców Wybrzeża na Westerplatte.

Podkreśliła, że w tym roku przypadają "rocznice wydarzeń, które dowodzą, jak wojna okrutnie obchodzi się z cywilami". Mówiła o uruchomionym 85 lat temu przez Niemców pierwszym obozie zagłady Kulmhof w Chełmnie nad Nerem, gdzie funkcjonowały stacjonarne i mobilne komory gazowe, w których mordowano polskich obywateli. – Liczbę ofiar szacuje się na 200 tys. osób – dodała.

Dulkiewicz o blokadzie Leningradu. "Opisy ścinają krew w żyłach"

– Ale 85 lat temu rozpoczęło się też jedno z najtragiczniejszych oblężeń w historii – blokada Leningradu. Niemal 900 dni ludzie uwięzieni w swoich domach zmagali się ze skrajnym niedostatkiem i mrozem do minus 40 stopni. Opisy, do czego głód zdolny jest pchnąć człowieka, ścinają krew w żyłach. Nawet milion cywilów straciło życie – podkreśliła prezydent Gdańska.

Wspominając o deportacjach Polaków do Kazachstanu z 1936 r., wskazała, że zawołanie z Westerplatte: "Nigdy więcej wojny" jest zobowiązaniem, abyśmy robili wszystko, żeby wojny uniknąć.

Prezydent Gdańska: Wojna może przyjść do nas niespodziewanie

Dulkiewicz nawiązała także do pogrzebu uczestniczki Powstania Warszawskiego Wandy Traczyk-Stawskiej, który odbył się w poniedziałek (31 sierpnia). Zwróciła uwagę, że Traczyk-Stawska po wojnie zaangażowała się w działalność edukacyjną, kulturalną, walkę o wzajemny szacunek i solidarność, przede wszystkim ze słabszymi.

– Obyśmy my dziś nie przegapili znaków. Wojna może bowiem przyjść do nas, cywilów nieproszona, niespodziewanie, o 4:45. Chylę głowę przed bohaterskimi żołnierzami broniącymi granic i bezpieczeństwa obywateli. Chylę głowę przed wszystkimi ofiarami II wojny światowej. Ale i chylę głowę przed tymi, którzy troszczą się o pokój. Nigdy więcej wojny – zakończyła.

Czytaj też:
Prezydent: To jest prawda, z którą wielki problem mają dzisiaj rządzący
Czytaj też:
Tusk: Lekcja z 1939 roku jest prosta, choć wciąż niewielu ją rozumie
Czytaj też:
Kosiniak-Kamysz przestrzega: Taka wojna się dzieje w tym momencie

Opracował: Damian Cygan
Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także