Miałem w rękach zmasakrowane czaszki dzieci. Wywiad z Leonem Popkiem

Miałem w rękach zmasakrowane czaszki dzieci. Wywiad z Leonem Popkiem

Dodano: 
Historyk z lubelskiego oddziału IPN dr Leon Popek
Historyk z lubelskiego oddziału IPN dr Leon Popek Źródło: PAP / Darek Delmanowicz
Z dr. Leonem Popkiem, pracownikiem IPN, badaczem tematyki ukraińskiego ludobójstwa, potomkiem pomordowanych i świadków rozmawia Paweł Zdziarski.

PAWEŁ ZDZIARSKI: 30 sierpnia w miejscu dawnej wsi Ostrówki na Wołyniu odbyły się uroczystości pogrzebowe ofiar zbrodni ukraińskich nacjonalistów w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej, ekshumowanych w lipcu i sierpniu przez Instytut Pamięci Narodowej. Czy jest to przełom, a może tylko mały krok w dobrą stronę?

DR LEON POPEK: Jeżeli chodzi o Ostrówki i Wolę Ostrowiecką, to były to czwarta ekshumacja i czwarty pogrzeb. W uroczysty sposób w poświęconej ziemi spoczęło 55 Polaków, w tym 26 dzieci. Mam świadomość tego, że to może być jeden z ostatnich pochówków w tym miejscu. Zostało bowiem odnalezionych już ponad 700 ofiar zbrodni w tych konkretnych miejscowościach. Na ich terenie istnieje jeszcze wiele dołów śmierci do odnalezienia.

Wciąż niepochowanych pozostaje ok. 300 ofiar tej zbrodni. Co z nimi?

To będzie bardzo trudne. W kolejce czeka kilkaset miejscowości, tylko na samym Wołyniu, a przecież ludobójstwo dokonane przez ukraińskich nacjonalistów miało znacznie szerszy zasięg. Mam nadzieję, że władze ukraińskie będą udzielać zgody na kolejne poszukiwania i ekshumacje. To na pewno zajmie mnóstwo czasu.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Czytaj także