Oni mogą więcej – do czasu
  • Wojciech GolonkaAutor:Wojciech Golonka

Oni mogą więcej – do czasu

Dodano: 
Itamar Ben Gwir, minister bezpieczeństwa narodowego Izraela
Itamar Ben Gwir, minister bezpieczeństwa narodowego Izraela Źródło: PAP/EPA / ABIR SULTAN
Ben-Gwir ze swym „radykalizmem” to języczek u wagi dla koalicyjnych rządów Netanjahu, stosunkowo łatwo, tym samym, narzucający swe skrajności. Tak przynajmniej może tłumaczyć się swym kluczowym partnerom z zagranicy, bez których udziału sam proceder depopulacji Gazy byłby niemożliwy, zasłaniając się rzeczywistymi lub tylko urojonymi kłótniami wewnątrz koalicji

Na pytanie, dlaczego przedstawiciele izraelskich elit pozwalają sobie zarówno na słowa, jak i czyny natury depopulacyjnej względem Gazy i Palestyńczyków, a teraz także w Libanie, najprostsza odpowiedź brzmi: bo mogą. Ma się rozumieć, ta prosta konstatacja nie tłumaczy, dlaczego mogą, ponieważ mało kto na tym padole może sobie dość bezkarnie pozwalać na deklaracje, a tym bardziej na działania, które spora część ludzi na świecie odbiera jako dokonywanie lub przynajmniej propagowanie ludobójstwa, zresztą instynktownie obcego naszym fundamentom cywilizacyjnym.

„Nieludzie” według Ben-Gwira

Fatalny prym pod tym względem, w dyskursie, ewidentnie zorientowany na część izraelskiego elektoratu (a przypomnijmy, że w październiku mają odbyć się wyboru do Knesetu), wiedzie minister bezpieczeństwa narodowego Izraela, Itamar Ben-Gwir. To on w sierpniu deklarował wprost, co najwyraźniej politycznie mu się opłaca: „Myślę, że w Gazie powinny być przeprowadzane ukierunkowane zamachy: po 30–40 każdej nocy. I nie tylko na tych, którzy stanowią bezpośrednie zagrożenie. Są tam ludzie, którzy nie zasługują na życie. Nie powinni żyć. To nawet nie są ludzie”.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Czytaj także