Peja, czyli Ryszard Andrzejewski, od ponad 30 lat jest obecny na polskiej scenie hip-hopowej. Raper gościł w podcaście Bogdana Rymanowskiego, gdzie wrócił do spotkania z Karolem Nawrockim. Raper opowiedział, co skłoniło go do napisania listu do prezydenta i jakie kwestie poruszyli podczas niemal dwugodzinnej rozmowy. Wśród tematów znalazły się m.in. relacje z Izraelem oraz wizyta polskiego przywódcy w Stanach Zjednoczonych.
– Jestem za tym, żeby Polska była krajem suwerennym, silnym gospodarczo i ze zdolnością obronną. Mamy prezydenta bojowego gościa, który odwiedza jednostki wojskowe, który potrafi ryknąć "czołem żołnierze" nie tak jak poprzednicy. Potrafi zrobić pompki na jednej ręce, nie tak jak np. premier Wielkiej Brytanii, który obaliłby się, próbując uderzyć w worek bokserski. Takich ludzi nam trzeba. To są ludzie, którzy pokazują, że trzeba reprezentować ten kraj również pozycji dbania o siebie, o fizyczność, o formę, o to, że jeżeli przyjdzie moment kryzysowy, to możemy na niego liczyć, a nie że będzie na uchodźstwie prezydentem – mówił o głowie państwa raper.
Peja u Bogdana Rymanowskiego
Jednym z wątków rozmowy było jego spotkanie z Karolem Nawrockim, do którego doszło w ubiegłym roku. Jak ujawnił raper, wszystko zaczęło się od listu skierowanego do prezydenta. Andrzejewski chciał w ten sposób zwrócić uwagę na kwestie związane z działaniami Izraela i współpracą z tym państwem. Jak tłumaczył, samo publikowanie komentarzy w mediach społecznościowych przestało mu wystarczać.
– To była ta faza, kiedy ja wszedłem mocno w komentarz na temat działań Izraela (...). Stwierdziłem, że pisanie na Facebooku to jest już za mało. Gdzieś zainspirował mnie do tego chłopak, który w Tczewie wystąpił do miejscowych władz o unieważnienie współpracy między izraelskim miastem a Tczewem. (...) Ja wpadłem na pomysł, żeby też napisać do prezydenta, kiedy dowiedziałem się o zakupie przez pana Kosiniaka-Kamysza radarów od Izraela. (...) Po prostu zebrałem pakiet informacji o tym, jakie firmy współpracują z izraelskimi (...), poprosiłem o rozmowę. Nie napisałem, że żądam zerwania współpracy militarnej i gospodarczej, ale że jestem zaniepokojony tym, co widzę, i jako obywatel składam takie wnioski i oczywiście chętnie porozmawiam o tym na spotkaniu, jeżeli prezydent umożliwi mi to" – stwierdził.
Po wysłaniu listu muzyk otrzymał telefon z Kancelarii Prezydenta. Na spotkanie z Karolem Nawrockim wybrał się w towarzystwie Piotra Miężała, swojego scenicznego przyjaciela.
Raper ujawnił kulisy rozmowy z prezydentem
Raper zdradził również, że przed wizytą zadbał o to, by spotkanie nie miało zbyt oficjalnego charakteru. Wspomniał przy tym o swojej rozmowie z kolegą.
– Ja mówię: "Nie ubieraj marynarki, bo będziemy wyglądać jak goryle z bramki i będą nas hejtować". Będzie tak, jak chcą widzieć prezydenta. Niech sobie mówią, co chcą. On jest świetnym gościem. Rozmawialiśmy na bardzo różne tematy – przyznał.
Jak wynika z relacji Pei, podczas około dwugodzinnej rozmowy poruszono znacznie więcej kwestii niż tylko współpracę z Izraelem. Dyskutowali również o wizycie Karola Nawrockiego w USA oraz początkach jego kariery politycznej. Andrzejewski nie chciał jednak zdradzać szczegółów całej rozmowy.
Okazuje się, że muzyk otrzymywał zaproszenia na kolejne wydarzenia z udziałem polityka, jednak nie zawsze mógł z nich skorzystać.
– Byłem zapraszany na parę imprez, na Święto Wojska Polskiego. Z wielu powodów często nie mogę – w maju też byłem zaproszony – ale spotkaliśmy się na obchodach Czerwca 56 teraz pod Poznaniem – przyznał, wspominając, że wymienili wówczas "kiwkę".
Czytaj też:
Duże zmiany w Kanale Zero. "Nowa ekipa" Czytaj też:
Rymanowski szczerze o odejściu z TVN. "Zarabiałem świetne pieniądze"
