Gdy 13 kwietnia br. papież Leon XIV postawił stopę na algierskiej ziemi, był pierwszym w historii biskupem Rzymu, który odwiedził ten kraj. Kraj, w którym wyznawanie chrześcijaństwa jest teoretycznie wciąż możliwe, ale z każdym rokiem coraz trudniejsze. Zgodnie z ostatnim raportem Komisji Stanów Zjednoczonych do spraw wolności religijnej Algieria znalazła się w 2025 r. na liście 20 najgorszych miejsc do życia dla chrześcijan na świecie (oprócz Chin, Wietnamu, Indii, Korei Północnej, Kuby, Nikaragui i Rosji wszystkie pozostałe kraje na liście to kraje islamskie). Publicyści i komentatorzy zastanawiali się tym samym, do kogo i z jakim przesłaniem przybywa do Algierii papież, skoro wspólnota katolików w tym kraju nie przekracza 9 tys. wyznawców (co stanowi zaledwie 0,02 proc. ludności 47-milionowego kraju i niespełna 6 proc. wszystkich algierskich chrześcijan) i składa się dziś niemal wyłącznie z obcokrajowców: dyplomatów, studentów i migrantów z Afryki Subsaharyjskiej oraz pracowników instytucji Kościoła katolickiego.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
