Wezwanie polskiego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego do przeprowadzenia większych i bardziej agresywnych ćwiczeń NATO w pobliżu obwodu kaliningradzkiego Rosji powinno zostać pozostawione ocenie ludzi w białych fartuchach – stwierdził Gruszko, cytowany w poniedziałek (14 września) przez państwową agencję TASS.
Jego zdaniem Sikorski jako minister spraw zagranicznych Polski powinien "zrobić wszystko, co możliwe, aby wzmocnić bezpieczeństwo Polski, zamiast stwarzać zagrożenia dla kraju".
– To zdumiewające, że minister spraw zagranicznych składa oświadczenia, które podsycają napięcia i stwarzają zagrożenia dla samej Polski. Jest dosłownie opłacany za robienie wszystkiego, co możliwe, aby wzmocnić bezpieczeństwo swojego kraju – ocenił Gruszko.
Rosja reaguje na słowa Sikorskiego w Kijowie
Wcześniej Sikorski zasugerował, że NATO powinno przeprowadzić ćwiczenia wojskowe w pobliżu obwodu królewieckiego. Jak tłumaczył, powinny one być wystarczająco agresywne, aby prezydent Rosji Władimir Putin nie był pewien, co zrobi sojusz, i w konsekwencji zmusił go do wycofania części wojsk z Ukrainy.
– Putin wie lub zakłada, że NATO jest sojuszem pokojowym i nie wykorzystamy jego lokalnej słabości. I być może to błąd – mówił polski minister podczas spotkania Jałtańskiej Strategii Europejskiej w Kijowie.
Jak Królewiec został Kaliningradem. Spór o nazwę
Kaliningrad jest rosyjską eksklawą położoną między Polską a Litwą i ma duże znaczenie strategiczne dla Moskwy ze względu na rozmieszczone tam siły wojskowe oraz położenie nad Morzem Bałtyckim.
Królewiec został w 1946 r. przemianowany na Kaliningrad na cześć bolszewickiego i sowieckiego aparatczyka Michaiła Kalinina, który współodpowiada za zbrodnię katyńską.
W maju 2023 r. Komisja Standaryzacji Nazw Geograficznych poza Granicami Rzeczypospolitej Polskiej zaleciła używanie wyłącznie polskiej nazwy Królewiec zamiast Kaliningrad. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow nazwał tę rekomendację "szaleństwem".
Czytaj też:
Sikorski tłumaczy się ze swoich słów o Rosji. "Żeby było jasne"
