Resort zarzuca mu bezprawne zabranie dokumentów dotyczących Akademii Wymiaru Sprawiedliwości. – Sprawa jest absolutnie dęta. Ja się będę bronił też przed sądem, jeżeli do tego dojdzie, gdzie oczywiście się zrzeknę immunitetu – powiedział Cieszyński w Radiu Wnet. Poseł odniósł się w ten sposób do zawiadomienia skierowanego do prokuratury po jego kontroli w Ministerstwie Sprawiedliwości.
Cieszyński: To była standardowa kontrola poselska
Resort zarzuca Cieszyńskiemu, że podczas interwencji poselskiej 11 września zabrał dokumenty z akt postępowania dotyczącego odwołania Michała Sopińskiego z funkcji rektora-komendanta Akademii Wymiaru Sprawiedliwości.
Cieszyński odpiera te zarzuty. – Mamy do czynienia ze standardową kontrolą poselską. To jest jedno z podstawowych uprawnień posłów, szczególnie w opozycji – powiedział. Poseł twierdzi, że ujawnił kopie dokumentów, które otrzymał podczas kontroli od pracowników ministerstwa. – Ja ujawniłem to, co dostałem od ludzi pana Żurka, czego oni bardzo nie chcieli, żeby się znalazło w przestrzeni publicznej – mówił.
Ministerstwo ma inne stanowisko. Wiceminister Maria Ejchart skierowała do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Według resortu Cieszyński miał "zatrzymać oraz wynieść" m.in. kopie notatek funkcjonariuszy Służby Więziennej. MS wskazuje na możliwość popełnienia czynu z art. 276 Kodeksu karnego. Minister Waldemar Żurek nazwał zachowanie posła "jawnym bezprawiem".
Spór o dokumenty dotyczące Sopińskiego
Ujawnione przez Cieszyńskiego dokumenty dotyczą sposobu doręczenia Michałowi Sopińskiemu decyzji w sprawie jego odwołania. Ministerstwo utrzymuje, że decyzja z 9 września została tego samego dnia skutecznie doręczona. Cieszyński twierdzi natomiast, że z uzyskanych podczas kontroli notatek wynika, iż funkcjonariusze Służby Więziennej nie rozmawiali bezpośrednio z Sopińskim, a kontaktowali się z nim za pośrednictwem pracownicy recepcji podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu. – Funkcjonariusze Służby Więziennej, którzy próbowali je doręczyć, de facto tego nie zrobili – powiedział.
– Jak można odmówić przyjęcia czegoś, o czym się de facto nic nie wie? Przecież to nie jest tak, że ci panowie dotarli do Michała Sopińskiego, a on powiedział: nie, od was nie przyjmuję – dodał.
"To spór o to, czy Żurek działa zgodnie z prawem"
Cieszyński przekonywał, że sprawa ma szerszy wymiar niż odwołanie rektora-komendanta Akademii Wymiaru Sprawiedliwości. – To nie jest spór o pana Michała Sopińskiego. To jest spór o to, czy zmiany przeprowadzane przez Waldemara Żurka są przeprowadzane zgodnie z prawem, czy nie – powiedział.
Poseł ocenił także działania podjęte wobec niego po kontroli jako represyjne. – Działania o charakterze represyjnym są wymierzone w tych, którzy przeprowadzają kontrole poselskie, ujawniają konkretne dokumenty. I myślę, że to nie jest przypadek – stwierdził.
Czytaj też:
Awantura wokół protestu poseł Kurowskiej w AWS. Oskarża Cudaka o kłamstwo
