Żeby nie wyłamywać się z przyjętej konwencji będę określał ją również mianem „lex Kujawa”. Zasadniczo będę unikał „rozprawiania się” z argumentami przedstawionymi przez Piotra Woyciechowskiego, Łukasza Warzechę oraz Przemysława Leśniaka. Każdy z wymienionych autorów przedstawił szereg trafnych spostrzeżeń, z którymi mniej lub bardziej zgadzam się. Nie będę także ukrywał, że najbliżej mi do Pana pułkownika, ale to chyba dlatego, że obaj działamy na tej samej płaszczyźnie w walce z przestępczością.
Chciałbym zaproponować spojrzenie nieco inne na ten, jak się okazuje kluczowy dla demokracji akt prawny, a mianowicie takie, które koresponduje z tzw. liniową aktywnością prokuratora w codziennych zmaganiach ze światem przestępczym. Zagłębiając się w lekturę ustawy nie trudno dostrzec, że w wielu aspektach, poza deklarowanymi chęciami nie wprowadza ona większych rewolucyjnych zmian, w zasadzie uzupełniając stan obecny. Dlaczego? Dlatego, że w aktualnie obowiązującym stanie prawnym sąd, który rozpoznaje wniosek o zarządzenie lub przedłużenie kontroli operacyjnej, posiada niekwestionowane kompetencje do szczegółowego zbadania podstaw faktycznych i prawnych takiego wniosku. Sąd ma pełne prawo do zapoznania się z całością materiałów warunkujących zasadność wniosku, może także przesłuchać funkcjonariuszy. Ponadto, właściwy prokurator może w każdej chwili stosowania kontroli operacyjnej oraz po jej zakończeniu poddać ocenie informacje zgromadzone w wyniku niejawnej inwigilacji.
Może dlatego projektodawca w uzasadnieniu do ustawy wskazał, że „obecnie w Polsce obowiązują standardy charakterystyczne dla państw demokratycznych, w których nadzór i kontrola nad tymi podmiotami (czyli służbami państwowymi uprawnionymi do realizowania kontroli operacyjnej – moja uwaga) są sprawowane przez wiele instytucji, uwzględniając zasadę podziału i równowagi władz”. Przypomnę tylko, że wielokrotnie przed 2024 r. negowano demokratyczny charakter kontroli i nadzoru nad działalnością operacyjną polskich służb. Wniosek zatem jest prosty: obecny rząd ocenia regulacje z poprzednich lat, jako wypełniające standardy demokratyczne. A teraz należy zadać kluczowe pytanie, czy pojawienie się „Lex Kujawa” w polskiej przestrzeni prawnej doprowadzi do faktycznego, podkreślam – faktycznego wzmocnienia nadzoru nad stosowaną przez służy kontrolą operacyjną? Niech odpowiedzią na to pytanie będzie wypowiedź prezes Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 17 grudnia 2025 roku, która oceniając proponowane zmiany, wprost stwierdziła: „Nie wyobrażam sobie tego organizacyjnie do zrobienia (…) przy naszych obecnych możliwościach kadrowych, przy liczbie sędziów, przy obciążeniu obowiązkami, aby podejmować kompetentne decyzje o przerwaniu kontroli operacyjnej”. Każdy, kto brał udział w procesie prawnego uruchamiania tej „wrażliwej” czynności operacyjno – rozpoznawczej rozumie, że poza deklaracjami wyrażonymi stosownym aktem prawnym muszą być wdrożone rozwiązania organizacyjne, takie jak znaczne zwiększenie liczby sędziów rozpoznających wnioski, czy odpowiednia ilość wysokiej klasy sprzętu do odsłuchów. Nie ulega wątpliwości, że w przypadku wejścia w życie procedowanych zmian i rzeczywistego korzystania przez sądy z przyznanych im uprawnień, obowiązki sędziów uległyby drastycznemu poszerzeniu. Bez tych poważnych logistycznych nakładów wejście w życie proponowanych zmian pozostanie martwą litera prawa. A chyba nie o to chodzi twórcom projektu ustawy. W tym miejscu warto znowu przywołać słowa prezes Sądu Okręgowego w Warszawie: „efektywność (nadzoru sądu nad kontrolą operacyjną – moja uwaga) może osłabnąć, jeśli dojdzie do obciążenia sądu nowymi zadaniami bez stworzenia warunków do ich wykonania”.
Co ciekawe, w Ocenie Skutków Regulacji (OSR) napisano, że „Projektowane przepisy nie spowodują zwiększenia wydatków budżetu państwa ani budżetów jednostek samorządu terytorialnego ponad obowiązujące limity wydatków ujęte w ustawie budżetowej, jak również nie będą stanowiły podstawy do ubiegania się o zwiększone środki w latach kolejnych”. Odnosząc się jeszcze do jednego aspektu proponowanych zmian, a mianowicie nałożenia na sąd obligatoryjnego obowiązku uzasadniania postanowienia o zarządzeniu kontroli oraz jej przedłużeniu, trudno nie przyznać racji przedstawicielom Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP, którzy w wydanej opinii stwierdzili, że iluzoryczny charakter może mieć ustawowy zapis, że sądy mają obowiązek uzasadnienia postanowienia o zarządzeniu „podsłuchów”. Zakładamy, że w praktyce – przy tysiącach wniosków – uzasadnienie będzie sprowadzać się do krótkiego stwierdzenia typu: „zaszły okoliczności faktyczne i prawne do wdrożenia kontroli” albo do przybicia pieczęci: „kontrola uzasadniona”. Nikt bowiem nie zmusi sędziego, aby sporządzał drobiazgowe uzasadnienie, szczególnie że jest ono pracochłonne, a być może nie zawsze konieczne – większość spraw typowo kryminalnych ma jednoznaczny i powtarzalny charakter. Z kolei sporządzenie uzasadnienia jest czasochłonne i wymaga, pod względem technicznym, pracy na wydzielonym komputerze w kancelarii tajnej. Mając to na względzie, być może warto i w tym przypadku przyjąć ustawowe kryteria obligujące sąd do sporządzenia uzasadnienia, które nie tworzyłyby fikcji prawnej sztampowych uzasadnień, ale obligowały sędziego do wytłumaczenia podjętej decyzji wtedy, gdy rzeczywiście jest to konieczne. Mam nadzieję, że nakreślone powyżej uwagi będą swoistym uzupełnieniem przedstawionych wcześniej poglądów, tak jak proponowana ustawa jest mniej lub bardziej udaną próbą uzupełnienia obecnie istniejącego nadzoru sądowego nad kontrolą operacyjną.
dr Piotr Kosmaty
prokurator Prokuratury Regionalnej w Krakowie
Fundacja SPRZYMIERZENI z GROM.
Czytaj też:
"Lex Kujawa". Polemika z Łukaszem Warzechą Czytaj też:
"Lex Kujawa", czyli lepszy rydz niż nic. Polemika z Piotrem Woyciechowskim Czytaj też:
Lex Kujawa: Nadzór sądowy nad służbami bez lekcji z afery szpiegowskiej Tomasza Szmydta
