MOJA PÓŁKA Alberta Dannera, którego autor „Kundla” uczynił bohaterem tej powieści, poznajemy jako niemieckiego śledczego w mieście Litzmannstadt, które przed wojną było Łodzią.
I w tej to Łodzi Danner był polskim policjantem, chociaż – jak wspominał – „w domu mówiłem po niemiecku, wychowałem się wśród Niemców, a mój ojciec, do cholery, był Oberleutnantem cesarskiej armii”.
Do policji zgłosił się, bo – wyznawał – „[…] jeśli miałem wybierać, wolałem być tym, który trzyma smycz, niż tym, którego prowadzą”. Jego pochodzenie nie pomagało mu w karierze, w końcu już w szkole policyjnej był „szkiebrem, krautem, frycem, bochem, teutonem, germańskim śmieciem, szwabską świnią”.
We wrześniu 1939 r. urodził się na nowo. Znał miasto, ludzi, był pożyteczny. Nowi przełożeni cenili go, tyle że wypominali mu tę służbę dla Rzeczypospolitej.
Recenzja została opublikowana w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
