Plan dniaObchody 8. rocznicy katastrofy smoleńskiej

Obchody 8. rocznicy katastrofy smoleńskiej

Uroczystości pogrzebowe Marii i Lecha Kaczyńskich
Uroczystości pogrzebowe Marii i Lecha Kaczyńskich / Źródło: Flickr / Piotr Drabik / CC BY 2.0
Dodano 67
Najważniejszym wydarzeniem wtorku będą obchody 8. rocznicy katastrofy smoleńskiej. Główne uroczystości z udziałem najważniejszych osób w państwie zaplanowano w Warszawie.

O godz. 8:00 odprawiona zostanie msza w intencji ofiar katastrofy w kościele seminaryjnym przy Krakowskim Przedmieściu. O godz. 8:41 przed Pałacem Prezydenckim odbędzie się apel pamięci.

O godz. 11:40 w Świątyni Opatrzności Bożej prezydent Andrzej Duda złoży wieńce na grobach Ryszarda Kaczorowskiego, ks. Józefa Jońca, ks. Zdzisława Króla i ks. Andrzeja Kwaśnika. O godz. 13:00 odbędzie się uroczystość przed pomnikiem smoleńskim na Wojskowych Powązkach.

Na godz. 15.30 zaplanowano odsłonięcie Pomnika Ofiar Tragedii Smoleńskiej 2010 r. na placu Piłsudskiego. Pół godziny później przed budynkiem Garnizonu Warszawa zostanie odsłonięty kamień w miejscu, gdzie ma stanąć pomnik prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

O godz. 16:15 przemówienie wygłosi prezes PiS Jarosław Kaczyński, a następnie prezydent Andrzej Duda.

Wieczorne obchody rozpoczną się o godz. 19:00 od mszy w bazylice Archikatedralnej św. Jana. Po zakończeniu liturgii z Placu Zamkowego wyruszy marsz pamięci. O godz. 20:15 przed Pałacem Prezydenckim zaplanowano wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego. Uroczystości mają się zakończyć o godz. 21:15 na placu Piłsudskiego przed pomnikiem smoleńskim.

/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ dcy
 67
  • jantek IP
    o Katyniu zdążyli już zapomnieć
    Dodaj odpowiedź 3 0
      Odpowiedzi: 0
    • Upper Silesian IP
      Właściwie powinno się to nazywać 'Katastrofa Kaczyńska' i być obchodzone w październiku, kiedy to zupełnie niezborny prawnik o ego rozbuchanym niczym nachlany husarz został w roku 2005 prezydentem RP, by po licznych i śmiesznych wygłupach w kraju i za granicą w końcu jako pierwszy w świecie dokonać dobrowolnego lądowania odrzutowcem na spowitym gęstą mgłą ugorze.

      PS. Precz z katastrofą! - katastrofy są dla nudziarzy i słabeuszów.
      Niech żyje zamach, którego nikt nam nie odbierze... więc śmiało podnieśmy zamach nasz w górę, choć burza wrogich żywiołów (rozumu) wyje, bo jeszcze Polska póki my skąd nasz ród... czy jakoś tak.

      Górny Śląsk w podzięce za całokształt życzy Polakom wielu nowych rekordów smoleńskich lądowań, wielu przygód n a autostradach i drogach publicznych, wielu ustaw a la ta o IPN, wielu pomników wszelkiej maści Kaczyńskich, Gosiewskich czy Błasików, udanych zakupów wielu Możejek, fajnych fuch w wielu PZU...
      Aż was w końcu braknie, co daj wam Bóg.
      Dodaj odpowiedź 4 3
        Odpowiedzi: 0
      • juzek IP
        Ja sie pytam czy zainfekowane obywatele PL juz leza POkotem przed Palacem?
        Dodaj odpowiedź 1 3
          Odpowiedzi: 0
        • Alek58 IP
          Re.
          "taaaaa dzisiaj 09:45", "ewalek dzisiaj 09:31", "pusty śmiech dzisiaj 09:29" @ ska i wielu innych...
          Kto was tak okaleczył? Kto odebrał wam empatię, wrażliwość i to, co w naszej kulturze nazywamy człowieczeństwem?
          Czy ludzie modlący się pod Krzyżem w 2010 roku zbierali się z nienawiści? A co ich spotkało? Wyzwiska i szczanie na znicze, które postawili! Czy ludzie, którzy dzisiaj czczą pamięć tragicznej śmierci blisko stu naszych rodaków, zbierają się po to, by nienawidzić? We wszystkich cywilizacjach ludzkich od czasów prehistorycznych czci się pamięć zmarłych... Kto was tak okaleczył, że macie mniejszą wrażliwość niż jaskiniowcy? Kto was tak skrzywdził?
          Dodaj odpowiedź 6 8
            Odpowiedzi: 0
          • to są szmaty czerwone IP
            Pięknie wczoraj ujawnił Cenckiewicz, że w IPN są dokumenty jak Hermaszewski kapował na kolegów w Szkole Orląt w Dęblinie, jak ta świnia się teraz czuje i jego czerwoni koledzy?
            Dodaj odpowiedź 5 2
              Odpowiedzi: 1
            • Waldi IP
              współczuje wszystkim rodzinom którzy stracili swoich bliskich w tej straszliwej Katastrofie i przypuszczam że wasz ból w 8 rocznicę tej straszliwej katastrofy taki sam jak wtedy kiedy się o niej dowiedzieliście.
              Dla mnie też ta katastrofa jest czymś strasznym dlatego że zginęła w niej połowa elity politycznej i Aktorskiej Polski
              Uważam też że 8 rocznica tej katastrofy jest doskonałą okazją aby upamiętnić we wszystkich miastach ofiary katastrofy smoleńskiej.
              Zwracam się również z apelem do rodzin ofiar abyście nie dali z tej strasznej katastrofy jaka was spotkała robić chucpy politycznej ani cyrku politycznego.
              Dodaj odpowiedź 7 3
                Odpowiedzi: 1
              • Baron POdkarpacia IP
                TOTALNE KARALUCHY DOSTAŁY WŚCIEKLIZNY I  ZANIECZYSZCZAJĄ NET.
                Dodaj odpowiedź 8 2
                  Odpowiedzi: 0
                • Jan Mucharz IP
                  A ja pozdrawiam wszystkie trolle niemieckie i radzieckie. I choć byście nie wiem jak byli opłacani i tak Polacy bedą oddawać honory tym, ktorzy zginęli w katastrofie smoleńskiej.
                  Dodaj odpowiedź 9 5
                    Odpowiedzi: 0
                  • taaaaa IP
                    Treść została usunięta
                    Dodaj odpowiedź 9 8
                      Odpowiedzi: 1
                    • cyt.. Zdzisław Krasnodębski IP
                      Najbardziej dotkliwe obelgi, drwiny, poniżające wyzwiska sypały się na Prezydenta RP. Pomiatano Nim w sposób bezprzykładny, nękano Go bezustannie – pisze filozof społeczny

                      Od dłuższego czasu planowałem napisanie dla „Rzeczpospolitej” artykułu, w którym chciałem uzasadnić, dlaczego będę głosował na Lecha Kaczyńskiego i dlaczego uważam Go za dobrego prezydenta, za najlepszego, jakiego mieliśmy od 1989 roku. Wiedziałem, jakie będą reakcje tak wielu ludzi Mu niechętnych – że to oczywiste, bo to pisze pisowiec, lizus, oszołom od ojca Rydzyka, wyrzucony z UW za głupotę, ideolog IV RP, któremu szkoda sutych apanaży, członek Honorowego Komitetu Wyborczego Lecha Kaczyńskiego w 2005 r. Także tego ostatniego określenia używano jako obelgi.
                      Od paru lat spadały na nas wyzwiska – na tych wszystkich, którzy nie chcieli przyłączyć się do chóru wylewających pomyje na głowę Prezydenta, przystąpić do walki z kaczyzmem, dołączyć się do zbożnego czynu dożynania watah. Tak jakby nie było o wiele łatwiej płynąć z głównym nurtem, pisać do „GW” i odcinać kupony od poglądów wytartych w powszechnym obrocie. Nie, wcale się nie skarżę. Te obelgi były zaszczytem. Dzisiaj wiem, że są największym zaszczytem, jaki mnie spotkał w życiu. Znacznie potężniejsze razy spadały na współpracowników Prezydenta i polityków PiS, także takich, których kiedyś Platforma chciała mieć w swoim szeregu, jak Grażyna Gęsicka. Nie mogę zapomnieć, jak uszargano Annę Fotygę, która chciała służyć Prezydentowi, realizować jego politykę najlepiej jak umiała. Można się było nie zgadzać z tymi celami, ze sposobami ich realizacji. Ale drwiny dotyczyły sposobu bycia, wyglądu. Znamy także odwrotne przypadki – wystarczyło się odciąć od Prezydenta i jego brata, by znowu zostać uznanym za subtelnego intelektualistę, by wznosić się w rankingach zaufania, by odzyskać godność i urodę. „Był konserwatywnym socjalistą czy socjalnym konserwatystą, łączącym patriotyzm z wrażliwością społeczną i umiarkowanym konserwatyzmem obyczajowym” Najbardziej dotkliwe obelgi, drwiny, poniżające wyzwiska posypały się na Prezydenta RP. Pierwsze spadły od razu po Jego wyborze. Nie oszczędzono także początkowo Jego Małżonki, zanim postępowe panie Jej nie polubiły. Pomiatano Prezydentem w sposób bezprzykładny, nękano Go bezustannie. Nie dbano o godność najwyższego przedstawiciela Rzeczypospolitej. Pamiętamy zabierany samolot, pamiętamy pomniejszanie rangi urzędu, który sprawował, przy pomocy usłużnych prawników i dziennikarzy. Pamiętamy wszystkie te haniebne: „nie potrzebuję tu pana prezydenta”, „jaki zamach, taki prezydent” i „durnia mamy za prezydenta”, „trup na wrotkach”. Wyśmiewano się z Jego nazwiska – typowego, szacownego polskiego nazwiska – wyśmiewano się w Polsce, jakby to nie była już Polska, jakby to było miejsce na Polenwitze lub Polish jokes. I liczono dni, jakie pozostały do końca Jego prezydentury. Zgromadzonym przed telewizorami Polakom cynicznie wmawiano, że ważniejsze niż ideowość są przekleństwa bezdomnego Huberta, od którego rozpoczęła się era „nowoczesnego PR” w Polsce, „Borubar”, „Irasiad”, przekręcony szalik czy flaga. Ekscytowano się „małpkami” wypijanymi przez zapraszanego dzień w dzień, wieczór w wieczór i promowanego w partii rządzącej przedstawiciela polskiego motłochu. Sam premier wyrażał się ciepło o tym wspaniałym PR-owskim pociągnięciu. (por. dzieło „Ja, Palikot”, Wydawnictwo Czerwone i Czarne, Warszawa 2010, s. 155) Czołowi politycy przekraczali granicę przyzwoitości, krzycząc: „Były prezydent Kaczyński”, popisując się piskliwymi tyradami o dyplomatołkach i małpce Fiki Miki. Bo ani studia na najlepszej uczelni, ani dobra przeszłość, choćby opowiedziana tysiąc razy, nie ochronią przed obsunięciem się do poziomu motłochu. Niezawisłe sądy RP orzekały, że nazwanie prezydenta chamem nie jest obrazą, a jednocześnie skazywały doradcę prezydenta na kary za opisywanie powszechnie znanych poglądów słynnego na świecie obrońcy wolnego słowa i innych wolności. Gdy dzisiaj patrzymy na prezydenturę Lecha Kaczyńskiego, trudno wydestylować z potoku brudu rzeczowe argumenty mogące uzasadnić tę falę nienawiści. Mówiono, że to prezydentura partyjna. Żartobliwe powiedzenie, że „misja została wykonana”, traktowano jako dowód, mimo że wszyscy wiedzieli, że relacje między braćmi nie miały charakteru podległości. Oburzano się, że zwleka z podpisaniem traktatu lizbońskiego, chociaż zapowiadał, że go podpisze wtedy, gdy decyzję podejmą Irlandczycy. Bo tak jak w polityce wewnętrznej, także w polityce europejskiej Lech Kaczyński chciał, by nie było równych i równiejszych, tych, którym wolno wszystko, i tych, którym z góry przeznaczono miejsce poślednie. Sprawiedliwość, równe prawa dla słabszych i wolna, bezpieczna Polska – to było jego credo. Był w gruncie rzeczy konserwatywnym socjalistą czy socjalnym konserwatystą, łączącym patriotyzm z wrażliwością społeczną i umiarkowanym konserwatyzmem obyczajowym. Nie był antyeuropejski. Gdy zostawał prezydentem, nie miał wielkiego doświadczenia międzynarodowego. Szybko się jednak uczył, bo mimo braku talentów językowych był wyjątkowej klasy umysłem. Z początku był bardzo zdziwiony tym, jak silne są interesy narodowe w Europie i jak mocno trzeba ich bronić. Chciał zadbać o pozycję swego, naszego kraju – nie inaczej niż Angela Merkel, o której zawsze wyrażał się ciepło i z uznaniem, o interes Niemiec, i jak Nicolas Sarkozy, o którym mówił z uśmiechem, że na pewno przewyższa go ekscentrycznością, o interes Francji. Inni mieli mu za złe, że w ogóle traktat negocjował i że nań przystał. Ale Lech Kaczyński był realistą, wiedział, że Polska nie może pozostać wyizolowana. Niestety, dla Jego Polski, Polski równouprawnionej, podmiotowej, niewyrzekającej się swojej tożsamości, Polski ambitnej, zrobiło się ostatnio bardzo mało miejsca. W Europie coraz wyraźniejsza jest dominacja wielkich państw. Stany Zjednoczone coraz mniej interesują się Europą Środkową, rezygnując nie tylko z tarczy nad Polską, lecz także zabierając ochronny parasol znad głowy jej prezydenta. Lech Kaczyński był coraz bardziej osamotniony. Niedawno doszło do zwrotu na Ukrainie, coraz bardziej zagrożona jest Gruzja, ale pojawiły się znaki, że coś się zmienia. W niedzielę odbyły się wybory na Węgrzech, w których wygrał Fidesz. W Wielkiej Brytanii ogłoszono wybory, w których konserwatyści, sojusznicy PiS z Parlamentu Europejskiego, mogą odnieść zwycięstwo. W Polsce zaczęło rosnąć zaufanie dla Prezydenta. Ostatni sondaż przed Jego śmiercią pokazywał dziewięcioprocentowy spadek poparcia dla kandydata PO i siedmioprocentowy wzrost poparcia dla Lecha Kaczyńskiego. Mnożyły się sygnały, że Polacy, że znaczna ich część zaczyna trzeźwieć, zaczyna powoli dostrzegać rzeczywistość. Za pół roku sytuacja Polski mogła być zupełnie inna. Śmierć Prezydenta przekreśliła te nadzieje. Lecha Kaczyńskiego przedstawiano za granicą jako nacjonalistę i człowieka o skrajnych poglądach. Nigdy nim nie był. Kochał swoją rodzinę – tu nie było żartów i nie było „przebacz”. I kochał Polskę – tu też nie było żartów, nie było „przebacz”. Wiedział, że przeznaczenie postawiło Go na urzędzie w skomplikowanej sytuacji, na czele narodu zdezorientowanego. Był człowiekiem idei i wartości, nie taniej popularności. Był oryginałem. Był nieśmiały i uparty, niereformowalny i nieustawialny. Zupełnie też niemedialny, często nieporadny przed kamerą, choć dzisiaj widzimy, że także w mediach można było go pokazywać inaczej. Potrzebował ciepła i przyjaźni, choć bywał – co zrozumiałe – nieufny i impulsywny. Był naprawdę wielkim człowiekiem. Nie potrzebowałem Jego śmierci, by to widzieć. I nie piszę tego dlatego, że się poniewczasie wzruszyłem i przyłączam do chóru zawodowych płaczek. Nie znam innego przypadku współczesnego polityka, którego poglądy przedstawiane byłyby tak nieadekwatnie i niesprawiedliwie, w sposób tak zdeformowany. W Niemczech, i nie tylko w Niemczech, próbowano nawet zrobić z niego antysemitę, choć, jak wiemy, było wręcz przeciwnie i Jego ciepłe uczucia dla Żydów powodowały dystans u Polaków żywiących atawistyczne uprzedzenia. Przedstawiano Go jako homofoba. Ale fakt, że to właśnie Guido Westerwelle był tym politykiem niemieckim, który nie mógł powstrzymać łez i że po swej pierwszej, inauguracyjnej wizycie w Warszawie był wobec polskiego Prezydenta pełen przyjaźni i szacunku, mówi sam za siebie. Najgorsze rzeczy spotykały Go jednak od rodaków, którzy teraz Go opłakując, czują, że zostali oszukani i wzbiera w nich gniew i wstyd. Zawsze obawiałem się, że Jego prezydentura może zakończyć się tragicznie. Bałem się, że spotka Go los podobny do losu prezydenta Narutowicza, że znajdzie się jakiś intoksowany i indoktrynowany szaleniec, który będzie chciał zakończyć ten „obciach”. Spotkał Go jednak inny los. Elity III RP nienawiść do Niego siały świadomie i z premedytacją. Niedawno u czołowego dziennikarza, przedstawiciela ulizanego i zarazem agresywnego konformizmu, dominującego w polskich mediach elektronicznych, wyczytałem znamienną opinię: „A to obrażał się na profesora Bartoszewskiego, a to nie zaprosił Michnika na uroczystości z okazji Marca ,68, a to pomstował na (inna sprawa, że czasem słusznie) media. To sprawiło, że większość Polaków widzi w Nim raczej prezydenta jednopartyjnego, ideologicznego i uosabiającego małość wielu ludzi z jego zaplecza niż wielkość Rzeczypospolitej.” Ale Lech Kaczyński nie zapraszał tych osób nie tylko dlatego, że spotykały Go obelgi od obu tych autorytetów, ale dlatego, że głęboko nie zgadzał się z ich projektami Polski – takiej Polski, w której generał Kiszczak może uchodzić za człowieka honoru, a Anna Walentynowicz ma dogorywać w zapomnieniu, i takiej Polski, która ma się zachowywać jak brzydka panna na wydaniu i pozwalać na rewizję europejskiej historii przez sąsiadów. Razem z Prezydentem zginęli ludzie, którzy byli nadzieją polskiej polityki: Władysław Stasiak, Grażyna Gęsicka, Tomasz Merta, Aleksander Szczygło. Zginął Janusz Kochanowski, który podczas ostatniej rozmowy opowiadał mi o tym, jak jego i jego rodzinę zaczęły nękać odpowiednie instytucje. Zginął Janusz Kurtyka, o którego nękaniu wiedziała cała Polska. Zginęła Anna Walentynowicz, która przeżyła i próbę otrucia w 1981 roku, i stan wojenny, i lata zapomnienia w III RP. Ich wszystkich łączył jeden wspólny rys – byli ludźmi idei, a nie kariery. Byli państwowcami. Niestety już nie zabiorą głosu, by wyjaśnić, o co im chodzi, o co chodziło Prezydentowi. Teraz już nie będzie przeszkadzał. Nie ma człowieka, nie ma problemu. I gdy już nie ma problemu, nagle pokazano nam człowieka – jakiegoś innego Lecha Kaczyńskiego. Okazało się, że był jeszcze trzeci bliźniak. Nie nieudacznik, który napisał pracę doktorską o Leninie wtedy, gdy inni walczyli o wolność, nie zaciekły, zapiekły polityk, ale człowiek wielkiego serca i umysłu, choć skromnej postury. Teraz przez ekrany telewizorów przesuwają się zastępy tych usłużnych gadających głów, które nigdy nie potrafią zamilknąć i zawsze się pchają do pierwszego rzędu. Teraz jego dawni koledzy z opozycji pokonali amnezję i przypominają sobie wspólne czasy, choć jeszcze niedawno nie potrafili wykrztusić ani jednego życzliwego słowa. A od tych, którzy przy Nim stali i pozostali, wymaga się, by milczeli, by odkreślili przeszłość grubą kreską, by się pojednali, by nie zakłócali atmosfery żałoby. Ale ich – naszym – obowiązkiem wobec Niego i Nich jest mówić. Grubej kreski tym razem nie będzie. I wy miejcie odwagę, pozostańcie sobą. Już zaczęliście dzielić łupy i dobierać się do szaf. Zróbcie kolejne „Szkło kontaktowe”, wyśmiejcie tę śmierć, wypijcie małpki. Zaproście Palikota i Niesiołowskiego. Krzyczcie: „cham” i „dureń”, i „były prezydent Lech Kaczyński”. Wyśmiewajcie i drwijcie. Bądźcie sobą. Gardzę wami. Jestem dumny, że Go znałem. Autor jest profesorem Uniwersytetu w Bremie i Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie oraz współpracownikiem „Rzeczpospolitej”
                      Dodaj odpowiedź 5 2
                        Odpowiedzi: 0
                      • to wasz koniec komuchy IP
                        Kwicz hołoto czerwona, bo po uzyskaniu większości konstytucyjnej przez PIS już was nie będzie, albo wypad do Holandii obciągać kundlom jaja lub miejskie szambo.
                        Dodaj odpowiedź 6 4
                          Odpowiedzi: 1
                        • ewalek IP
                          Kaczynski, Macierewicz! PRZEPROS, PRZEPROS, PRZEPROS!
                          Dodaj odpowiedź 7 7
                            Odpowiedzi: 0
                          • tuskie IP
                            📍ruskie śpiochy już nie śpią .. agentura już w akcji. strasznie ich tu dzisiaj dużo ..
                            Dodaj odpowiedź 11 6
                              Odpowiedzi: 0
                            • Athel von Loren IP
                              Sekciarstwo, Stalinizm 2.0
                              Dodaj odpowiedź 11 4
                                Odpowiedzi: 0
                              • mistrz IP
                                Wszyscy Państwo, którzy uczyniliście sobie pałkę z cytatu z byłego prezydenta B. Komorowskiego powinniście sprawdzić czego ten cytat dotyczył. Proponowałbym zacząć od sprawdzenia jak wyglądała kwestia obsadzenia stanowiska Ambasadora w Rydze za kadencji L. Kaczyńskiego
                                Dodaj odpowiedź 2 4
                                  Odpowiedzi: 1

                                Czytaj także