Nie leży w interesie nas wszystkich uznawać klasę średnią za krezusów, którym trzeba odbierać pieniądze.
Ogłaszając Polski Ład, premier Mateusz Morawiecki zapewniał, że jest to program obliczony na wspieranie klasy średniej. Problem w tym, że – nie po raz pierwszy zresztą – szef rządu potraktował pojęcie średniości w bardzo ograniczony, dosłowny sposób. Jest to manipulacja, ale politycznie zrozumiała: rządzący zwracają się w ten sposób do tych, którzy są na poziomie średniej krajowej, których jest wcale nie tak znów wielu, ale znacznie więcej niż tych, których można uznać faktycznie za klasę średnią.
Cały artykuł dostępny jest w 23/2021 wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
