Chodzi o marcowe wystąpienie szefa MSZ w Sejmie, podczas którego zwrócił się do posła PiS słowami: "Antek, świrze".
Postanowienie w tej sprawie zapadło 10 czerwca. Informację przekazał we wtorek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba.
Sprawa zaczęła się w Sejmie
Do incydentu doszło 13 marca podczas sejmowej debaty dotyczącej programu SAFE oraz prezydenckiego weta wobec ustawy wdrażającej unijny mechanizm pożyczek na obronność. W trakcie swojego wystąpienia Sikorski zwrócił się bezpośrednio do Macierewicza. – Antek, świrze! Gdzie są Caracale? Gdzie są Mistrale za 1 euro? Gdzie są dowody na zamach smoleński? – mówił z mównicy.
Wniosek o wszczęcie postępowania złożył poseł PiS Bartosz Kownacki. Sam Macierewicz nie skierował prywatnego aktu oskarżenia.
Dlaczego prokuratura odmówiła
Jak podkreśla prokuratura, zniesławienie z art. 212 kodeksu karnego jest ścigane z oskarżenia prywatnego. Oznacza to, że co do zasady to sam pokrzywdzony powinien skierować sprawę do sądu. Prokurator może przejąć taką sprawę tylko wtedy, gdy wymaga tego interes społeczny albo ochrona praworządności. W tej sprawie śledczy uznali, że takich przesłanek nie ma.
– Prokurator wziął pod uwagę, że pokrzywdzony jest zdolny do samodzielnego dochodzenia swoich praw przed sądem, zważywszy na jego bogate dotychczasowe doświadczenie sądowe – przekazał prok. Piotr Skiba. Jak zaznaczył, Macierewicz ma za sobą wiele procesów, które kończyły się dla niego korzystnie.
Słowa Sikorskiego "uchybiają standardom"
Prokuratura nie zostawiła jednak tej wypowiedzi bez komentarza. W komunikacie podkreślono, że słowa Sikorskiego "uchybiają standardom kulturalnej komunikacji i dobrym obyczajom" oraz "nie licują z powagą państwa". Jednocześnie śledczy ocenili, że to za mało, by angażować prokuraturę.
W uzasadnieniu zwrócono też uwagę na zachowanie samego Macierewicza podczas tamtych obrad. Jak wskazano, ono również "nie daje się żadną miarą pogodzić z powagą państwa".
Prokuratura przypomniała też, że Sikorski od lat publicznie używa wobec Macierewicza określenia "świr". Jak zauważono, przez ostatnią dekadę polityk PiS nie podejmował w tej sprawie żadnych kroków prawnych. – Skoro sam pokrzywdzony nie zechciał przez tyle lat skorzystać ze środków służących ochronie jego dobrego imienia, nie wydaje się stosowne ani zasadne, by wyprzedzał go w tym prokurator – podkreślił prok. Skiba.
Czytaj też:
"Zbigniew Z. nie jest dziennikarzem". Tego Sikorski oczekuje po wizycie Nawrockiego w USA
