Strajk przewoźników. Cejrowski: Ukraińcy mają przywileje. Lisicki: Władza ma nieczyste sumienie

Strajk przewoźników. Cejrowski: Ukraińcy mają przywileje. Lisicki: Władza ma nieczyste sumienie

Dodano: 4
Paweł Lisicki i Wojciech Cejrowski
Paweł Lisicki i Wojciech Cejrowski Źródło: DoRzeczy.pl
To tak jakby dwóch zawodników biegło, ale jeden z nich ma na plecach wór z kamieniami. Wiadomo, że nie ma szans – mówi Paweł Lisicki o proteście przewoźników.

Z uwagi na nieuczciwą konkurencję ze strony ukraińskiej, polscy przewoźnicy kontynuują blokadę przejść granicznych z Ukrainą. Chodzi o Korczową, Dorohusk, Medykę i Hrebenne. Bruksela całkowicie odstąpiła bowiem od wymogu uzyskania przez Ukraińców licencji handlowych, co postawiło ukraińską branżę transportową w uprzywilejowanej pozycji w stosunku do konkurencji polskiej.

Polscy przewoźnicy chcą przede wszystkim przywrócenia zezwoleń na wjazd dla ukraińskich firm na przewóz towarów, z wyjątkiem pomocy humanitarnej i zaopatrzenia dla ukraińskiego wojska. Rolnicy, którzy w związku z aferą zbożową dołączyli do przewoźników protestujących na granicy, zapowiadają, że blokada będzie trwała przez 24 godziny na dobę do 3 stycznia. – Przecież system zezwoleń nie jest niczym innym, jak tylko metodą na równoważne rozłożenie udziałów w rynku transportowym w momencie, gdy mówimy o dwóch państwach o różnych systemach gospodarczych, o różnym systemie rozwoju gospodarczego, a także o różnych poziomach kosztów pracy – powiedział w Polsat News Rafał Mekler, jeden z organizatorów protestu, przedsiębiorca branży przewozowej i działacz Konfederacji.

Protest polskich przewoźników. Lisicki i Cejrowski komentują

W najnowszym odcinku programu "Antysystem" Paweł Lisicki i Wojciech Cejrowski zajęli się tematem protestu polskich przewoźników. – Zaczął się on 6 listopada, więc sporo czasu minęło. Pojawili się do tego rolnicy, którzy dołączyli się do protestu. Na razie nie wiadomo, czym się ten protest może zakończyć. Przewoźnicy protestują przeciwko liberalizacji przepisów przewozowych dla ukraińskich kierowców tirów i ciężarówek – powiedział red. naczelny "Do Rzeczy".

– Polski przewoźnik, jeśli obsługuje teren UE to musi być wyposażony w całą masę zezwoleń, badań i papierów, dokumentów, egzaminów itd. Tymczasem w przypadku Ukraińców już nie ma takich wymogów. W efekcie polscy przewoźnicy są z góry skazani na porażkę w ten konkurencji. To tak jakby dwóch zawodników biegło, ale jeden z nich ma na plecach wór z kamieniami i nie może się ruszać swobodnie. Wiadomo, że nie ma żadnych szans – tłumaczył Paweł Lisicki.

Wojciech Cejrowski podkreślił, że protest trwa, bo "władza nic nie robi". – W momencie, kiedy Polakom się źle żyje i przeciwko czemuś protestują, a protestują ws. przepisów, to władza rusza załatwić sprawę. Co zrobiła władza? Wydano dziwne rozkazy, by policja pomagała ukraińskim ciężarówkom omijać blokady. Polska władza wspomaga złamanie protestu. Zamiast rozwiązać źródło problemu i cokolwiek im zaproponować, to wspiera Ukraińców. To zdrajcy – ocenił.

– Sprawa ma kilka warstw. Po pierwsze, mamy rzecz historyczną, ale ważną. Największym zwolennikiem ułatwień dla Ukraińców był wcześniejszy polski rząd. Chodziło o pomoc za wszelką cenę Ukrainie. Polski rząd przekonał do tego Brukselę i Ukraińcom pozwolono poruszać się po UE. Nagle się okazało, że to, co miało być sposobem na walkę z Rosją, obróciło się przeciwko polskim przewoźnikiem – przypominał Paweł Lisicki.

Zwiastun 49. odc. programu "Antysystem". Odcinki dostępne są dla naszych Subskrybentów.

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także