W oczekiwaniu na Mesjasza – kapłana
  • Paweł LisickiAutor:Paweł Lisicki

W oczekiwaniu na Mesjasza – kapłana

Dodano: 
Abraham, Abel i Melchizedek na mozaice w bazylice Sant’Apollinare in Classe w Rawennie (Włochy)
Abraham, Abel i Melchizedek na mozaice w bazylice Sant’Apollinare in Classe w Rawennie (Włochy) Źródło: FOT. ADOBE STOCK
Fragmenty książki „Wygnanie Melchizedeka. W jaki sposób Kościół katolicki może odzyskać zagubione sacrum.

W myśli Izraela pierworodny syn zajmował wyjątkowe miejsce. Był on w tym najwcześniejszym okresie zawsze kapłanem. Pierworodny syn otrzymywał błogosławieństwo od ojca i w zamian przekazywał to błogosławieństwo swemu pierworodnemu przed śmiercią. Błogosławieństwo miało niezwykłą moc – dlatego tak bardzo zabiegał o nie Jakub, wydzierając je podstępnie Ezawowi. Ta kapłańska rola pierworodnego syna poprzedzała powołanie urzędowego kapłaństwa. Skoro Adam był w pierwszej mierze kapłanem w raju, to również po upadku taką rolę odgrywali jego synowie i potomkowie. Później tę funkcję wypełniali powołany przez Mojżesza Aaron i jego potomkowie.

Złożenie całopalenia i błogosławienie ludu były przez prawo zastrzeżone dla kapłanów z rodu Aarona. Jest to wyraźny nakaz Boży. „Oddaj więc lewitów Aaronowi i jego synom; winni mu być całkowicie oddani ze strony Izraelitów. Aaronowi i jego synom zlecisz, by pełnili powierzoną im służbę kapłańską. Gdyby się zbliżył ktoś niepowołany, ma być ukarany śmiercią” (Lb 3, 9–10). Mimo tego tak Saul, jak Dawid i jego potomkowie wypełniali funkcje kapłańskie.

Ostatecznie to Bóg odebrał kapłaństwo pierworodnym synom i wyznaczył do niego potomków Lewiego. „I rzekł jeszcze Pan do Mojżesza: »Oto Ja wziąłem lewitów spośród synów Izraela na miejsce wszystkich pierworodnych, którzy się narodzili z łona matek, dlatego lewici są moją własnością«” (Lb 3, 11). Niektóre teksty Pisma sugerują, że tym, co ostatecznie sprawiło, że kapłaństwo przeszło z pierworodnych synów na lewitów, był bałwochwalczy kult złotego cielca (Lb 3, 40–51; 8, 16). „Po tym, co zdarzyło się ze złotym cielcem, i prawdopodobnie dlatego, że w ten bałwochwalczy kult uwikłani byli pierworodni, zadania kapłańskie stały się wyłącznym obowiązkiem lewitów” – pisze o. Lane.

Samo pochodzenie – ani w przypadku naturalnych synów, ani później kapłanów z rodu Lewiego – nie wystarczało. Zawsze potrzebny był zewnętrzny, obiektywny akt, gest, znak, który przenosił niejako człowieka ze stanu profanum do stanu sacrum. Najważniejszym elementem rytuału ordynacji, jak opisał go Mojżesz, było pokropienie kapłanów i ich stroju olejkiem namaszczenia zmieszanym z krwią zebraną z ołtarza ofiarnego (Wj 29, 21; Kpł 8, 30).

Tęsknota za czystością

Mimo całej wielkości i godności kapłaństwu Izraela czegoś brakowało. „Jeśli bowiem krew kozłów i cielców oraz popiół z krowy, którymi skrapia się zanieczyszczonych, sprawiają oczyszczenie ciała, to o ile bardziej krew Chrystusa, który przez Ducha wiecznego złożył Bogu samego siebie jako nieskalaną ofiarę, oczyści wasze sumienia z martwych uczynków, abyście służyć mogli Bogu żywemu” (Hbr 9, 13–14). W tych dwóch zdaniach zawarte jest chrześcijańskie rozumienie wyższości ofiary Nowego Przymierza nad Starym. To drugie bowiem odnosiło się do oczyszczenia ciała, do tego, co zewnętrzne i rytualne. Dopiero śmierć Chrystusa, nieskalana ofiara, pozwala na oczyszczenie i służbę Bogu żywemu. Chrześcijaństwo zatem nie neguje i nie przekreśla kapłaństwa Aarona, ale dodaje do niego bardzo istotny, kluczowy element: oczyszczenie sumienia i ofiarę skruszonego serca. Nie jest to jedynie rzutowanie chrześcijańskiego rozumowania na tradycję żydowską. Tęsknota za nowym, czystym, duchowym i nieskalanym kultem obecna była w zapowiedziach proroków Izraela.

Wyjątkowo wyraźnie przepowiadał pojawienie się nowego kultu i – co za tym idzie – nowego kapłaństwa Malachiasz.

Całość dostępna jest w 51/2022 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także