"Na początku po prostu bolało mnie gardło, później choroba zaatakowała klatkę piersiową. Na początku myślałam, że to infekcja, ale po sześciu dniach ledwo mogłam oddychać" – przekazała Danielle.
Kobietę przetransportowano do szpitala, gdzie okazało się, że jest zakażona COVID-19. Zdiagnozowano u niej ostre zapalenie płuc, a lekarze zdecydowali o podłączeniu jej do respiratora.
Ostatecznie zdecydowano o wprowadzeniu jej w śpiączkę farmakologiczną. Jej partnerowi przekazano, że dziecko prawdopodobnie nie przeżyje.
Po 10 dniach Danielle została wybudzona. Lekarze przekazali jej, że ciążę udało się utrzymać. Co więcej, okazało się, że kobieta urodzi nie jedno, ale dwoje dzieci.
Dziewczynki przyszły na świat w zeszłym tygodniu. – To zdecydowanie dla nas cud. To nasze małe księżniczki – mówił ojciec dzieci.
Czytaj też:
"Wirus nie ma nóg, to my mu dajemy nogi!". Hiszpania w walce z koronawirusem
Czytaj też:
"Miałem ten zaszczyt". Znany choreograf był ministrantem przy ks. Popiełuszce
