"Antyrosyjska kampania, czyli bomba atomowa"
  • Maciej PieczyńskiAutor:Maciej Pieczyński

"Antyrosyjska kampania, czyli bomba atomowa"

Dodano: 84
Flagi Rosji i Polski
Flagi Rosji i Polski / Źródło: PAP / Wojciech Pacewicz
JAK NAS PISZĄ NA WSCHODZIE | Opozycja oskarża PiS o sprzyjanie Moskwie. W rezultacie nad Wisłą może powstać atmosfera "antyrosyjskiego makkarryzmu", która uderzy w Polskę niczym "polityczna bomba atomowa" – twierdzi Stanisław Stremidłowski z agencji Regnum.ru.

Rosyjski publicysta komentuje oskarżenia, które pojawiły się pod adresem PiS na łamach poprzedniego wydania "Newsweeka". Donald Tusk i Radosław Sikorski przekonywali w opozycyjnym tygodniku, że obecna władza ciągnie kraj w objęcia Moskwy. Stremidłowski zauważył, że PO ma nie tylko silną frakcję w Sejmie, ale i właściwie kontroluje Senat. A zatem mogłaby powołać komisję śledczą w celu zdemaskowania "rosyjskiej agentury" we władzy, na wzór tej, którą ponad pół wieku temu w USA stworzył Joseph McCarthy w celu walki z sowiecką agenturą. "Pokusa jest wielka, biorąc pod uwagę, że taka komisja byłaby odpowiedzią Platformy na prowadzoną przeciwko niej przez PiS kampanię, związaną z katastrofą smoleńską" – zauważa Stremidłowski.

Zdaniem autora, stworzenie w Polsce atmosfery "antyrosyjskiego makkartyzmu' byłoby wyzwaniem bardzo trudnym dla PiS. "Partia ta musiałaby w odpowiedzi zapewniać Polaków o swoim patriotyzmie, tym samym jeszcze bardziej pogarszając swoje relacje z Moskwą. Choć relacje te są dziś na tak niskim poziomie, że trudno już upaść niżej" – pisze Stremidłowski. I jako dowód opisuje zamieszanie wokół wciąż jeszcze niewybranego następcy Włodzimierza Marciniaka na stanowisku ambasadora RP w Rosji.

Zdaniem publicysty, eskalacja napięć antyrosyjskich rodzi dla Warszawy problemy również w innych kierunkach. "Reinkarnacja «makkartyzmu» w Polsce zostanie odebrana przez Zachód jako próba wykorzystania Moskwy przez polskie partie w swojej wewnętrznej walce politycznej. A to oznacza, że wszelkie argumenty, stawiane przez polskich urzędników i dyplomatów na różnych forach międzynarodowych, mogą zostać uznane przez Unię Europejską i USA za mało znaczące i koniunkturalne" – pisze Stremidłowski. "To sprawi niemałe problemy obozowi rządzącemu. Ale już nie opozycji, która przeżywa obecnie kryzys ideowy, nie mając pomysłu na to, jak zrzucić PiS z politycznego piedestału". Zdaniem rosyjskiego publicysty, trudno obecnie powiedzieć, czy antypis zdecyduje się ba rozpętanie "antyrosyjskiego makkartyzmu". Tak czy inaczej, konkluduje Stremidłowski, "taka kampania" mogłaby stać się dla Polski "polityczną bombą atomową".

Źródło: DoRzeczy.pl
 84
Czytaj także