Afera maseczkowa w Niemczech. Na jaw wychodzą nowe fakty

Afera maseczkowa w Niemczech. Na jaw wychodzą nowe fakty

Dodano: 34
Maseczki chirurgiczne, zdjęcie ilustracyjne
Maseczki chirurgiczne, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Pixabay
Politycy CSU zamieszani w aferę maseczkową mieli dostać 5-6 mln euro prowizji – wynika z ustaleń niemieckich mediów.

Jak podają portale NDR i WDR oraz dziennik "Sueddeutsche Zeitung", transakcje zakupu chińskich maseczek ochronnych miały przynieść dwóm politykom z chadeckiej partii CSU, Georgowi Nuessleinowi i Alfredowi Sauterowi, oraz ich trzem partnerom łącznie 5-6 mln euro prowizji.

"Prowizja w wysokości 5-6 milionów euro za sprzedaż maseczek w przybliżeniu odpowiada rocznemu dochodowi 100-120 pracowników w Bawarii" – pisze dziennik "Sueddeutsche Zeitung". "Za te pieniądze premier Bawarii Markus Soeder, którego pensja wynosi około 250 tys. euro rocznie, mógłby być opłacany przez 20 lat" – dodaje.







Podejrzany bank w Liechtensteinie

"Beneficjenci pandemii zarobiliby dobrze, gdyby transakcje nie zostały ujawnione z powodu podejrzanego banku w Liechtensteinie i późniejszych dochodzeń prokuratury w Monachium" – wyjaśnia "SZ".

"Wiadomo na razie, że spółka należąca do dzieci Sautera otrzymała 1,2 mln euro, a jego wieloletni kolega partyjny z CSU, Nuesslein, miał otrzymać również 1,2 mln euro (...). Trzy pozostałe osoby biorące udział w transakcjach dotyczących maseczek miały odnieść mniej więcej takie same korzyści. Zostało to potwierdzone 'SZ' przez kilka osób mających wgląd w dochodzenie i te transakcje. Jednak z powodu ingerencji banku i śledczych ostatecznie wypłacono tylko część z kwoty 5-6 milionów" – podaje dziennik.

"Trzej partnerzy obu polityków CSU to były menedżer firmy sektora przemysłowego, były członek zarządu CSU i prawnik. (Dwaj pierwsi) to starzy znajomi Sautera, który pielęgnuje takie kontakty. W sumie pięciu pośredników pomogło firmie z Hesji sprzedać chińskie maseczki kilku ministerstwom, w tym ministerstwu zdrowia Bawarii" – pisze "SZ".

Według gazety Sauter dzwonił w zeszłym roku do bawarskiego resortu zdrowia z pytaniem, czy jest on zainteresowany maseczkami ochronnymi. "Odpowiedź brzmiała: 'Tak, prosimy o przesłanie umowy'. To było wtedy zadanie Sautera; w końcu jest nie tylko deputowanym, ale i prawnikiem" – pisze "SZ".

Firma Pecom w Szwabii, która jest własnością dzieci Sautera i otrzymała 1,2 mln euro, "przekazała 470 tys. euro na rzecz fundacji charytatywnej w Guenzburgu, kiedy sprawa stała się politycznie gorąca; reszta ma trafić do skarbu państwa". "Nieco inaczej wygląda sytuacja Nuessleina, deputowanego do Bundestagu, który odszedł z CSU (ale podobnie jak Sauter zachował mandat). Otrzymał on 660 tys. euro za pośrednictwem spółki, której jest właścicielem. Druga transza w wysokości 540 tys. euro została zatrzymana przez bank w Liechtensteinie" – wyjaśnia gazeta.

Afer maseczkowych w Niemczech jest więcej

To nie jedyna tzw. afera maseczkowa w rządzącej frakcji parlamentarnej chadeckich ugrupowań CDU/CSU w ostatnim czasie. Niedawno media ujawniły, że Nikolas Loebel, deputowany CDU do Bundestagu, w czasie pandemii koronawirusa pośredniczył w handlu maseczkami ochronnymi i pobrał z tego tytułu prowizję w wysokości około 250 tys. euro.

Afery przekładają się na spadek popularności chadeków. Z najnowszego sondażu wynika, że o ile na początku lutego CDU/CSU miały poparcie rzędu 37 proc., to teraz jest to 28,5 proc.

Czytaj też:
Afera maseczkowa w Niemczech. W roli głównej minister zdrowia

 34
Czytaj także