Do wypadku doszło w czwartek po południu, w centrum Nowego Jorku. Rozpędzony samochód wjechał na chodnik w tłum przechodniów, a następnie rozbił się o słupki odgradzające ulicę od chodnika. Policja szybko aresztowała sprawcę wypadku. Okazało się, że był nim 26-letni mężczyzna, który jak początkowo sądzono, stracił panowanie nad kierownicą.
Szybko jednak pojawiły się informację, że mężczyzna miał "słyszeć głosy", a sam przyznał sie, że przed wypadkiem palił marihuanę z dodatkiem innego narkotyku. Funkcjonariuszom, którzy go zatrzymali, powiedział, że powinni byli go zastrzelić oraz, że wjechał na chodnik w tłum ludzi ponieważ "chciał zabić ich wszystkich".
Wczoraj 26-letni weteran wojennym, stanął w piątek przed sądem. Usłyszał zarzut zabójstwa i usiłowania zabójstwa.
W wyniku wypadku ranne zostały 23 osoby, a jedna kobieta zginęła na miejscu. Z pośród rannych osób, 19 trafiło do szpitala i jak potwierdzają władze, stan czterech ofiar jest krytyczny, a jednej osoby skrajnie krytyczny.
Czytaj też:
Wypadek na Times Square. Kierowca "słyszał głosy"
