Według niepotwierdzonych źródeł rosyjskich do masakry doszło w pobliżu Kreminnej w obwodzie ługańskim, gdzie żołnierze rosyjscy 20. dywizji Armii Połączonej zgromadzili się w dużej grupie niedaleko linii frontu, czekając przez dwie godziny w zasięgu ukraińskiego ognia na przemówienie dowódcy.
Władze w Kijowie oficjalnie nie potwierdziły, że stoją za atakiem, ale ukraiński urzędnik, który zastrzegł sobie anonimowość, powiedział "Kyiv Post", że żołnierze rosyjscy "stali pod gołym niebem przez dwie godziny, słuchając przemówienia". – To wystarczająco dużo czasu, aby przetransportować system HIMARS, wprowadzić współrzędne i uderzyć – dodał.
Rosjanie wściekli po uderzeniu HIMARS-ami
Incydent wywołał furię wśród rosyjskiej społeczności milbloggerów, zajmujących się tematami wojskowymi. Jeden z nich, przedstawiający się jako Rybar, napisał: "W jednej z dywizji, które miały przejść do ofensywy, doszło do tragicznego zdarzenia. Przez dwie godziny żołnierze stali w tłumie w jednym miejscu i czekali, aż dowódca dywizji wypowie motywujące słowa. Ale zamiast niego głos zabrały HIMARS i artyleria wroga".
Inni milbloggerzy byli jeszcze mniej powściągliwi w krytyce rosyjskiego kierownictwa wojskowego – pojawiły się żądania wyciągnięcia surowych konsekwencji wobec dowódcy dywizji, a nawet rozstrzelania go, "niezależnie od tego, czy jest pułkownikiem czy generałem".
Kolejna katastrofa armii Putina
Utrata setek rosyjskich żołnierzy pod Kreminną nie byłaby pierwszą tego typu katastrofą, jaka spotkała armię Władimira Putina w czasie inwazji na Ukrainę. Na początku stycznia br. siły ukraińskie zaatakowały niezabezpieczony kompleks, w którym znajdowały się setki nowo zmobilizowanych żołnierzy rosyjskich w okupowanej miejscowości Makiejewka w obwodzie donieckim.
Rosyjscy urzędnicy przyznali, że zginęło co najmniej 89 żołnierzy, ale według źródeł ukraińskich i wielu rosyjskich korespondentów wojennych liczba ofiar jest bliższa 400 – to najwięcej zabitych w wyniku pojedynczego uderzenia od początku wojny.
Czytaj też:
Reuters: Zwłoki rosyjskich żołnierzy leżą wzdłuż drogi do wyzwolonej ukraińskiej wsi
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
