Ukraina, Izrael, próba sił
  • Ryszard CzarneckiAutor:Ryszard Czarnecki

Ukraina, Izrael, próba sił

Dodano: 
Flagi Izraela i Ukrainy
Flagi Izraela i Ukrainy Źródło: PAP / Artur Reszko/ PAP
Jakże pasjonujące i jakże specyficzne są relacje między Izraelem a Ukrainą.

Część obywateli państwa Izrael ma korzenie sięgające dawnych Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej, a więc także po części terytorium obecnego państwa ukraińskiego. W dodatku całkiem niemała część emigrantów ze Związku Sowieckiego, którzy przyjechali do Izraela „na pochodzenie” wywodzi się właśnie z dawnej Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, z miastem Odessa na czele. Modny też był w swoim czasie zwyczaj małżeństw zwykle bogatych i zwykle niemłodych obywateli izraelskich z raczej młodymi i raczej niezamożnymi kobietami z Ukrainy. Słynna była katastrofa spowodowana omyłkowym zestrzeleniem samolotu lecącego na trasie Kijów-Tel-Awiw – jednej z najpopularniejszych destynacji,gdy chodzi o dawny blok sowiecki dla izraelskich obywateli.

Obecny prezydent Ukrainy nie ukrywa, a czasem wręcz eksponuje swoje żydowskie korzenie. Do tych samych korzeni przyznaje się mniej lub bardziej oficjalnie kilku ukraińskich oligarchów oraz ukraińskich polityków.

Z różnych powodów Izraelowi zależy na co najmniej poprawnych stosunkach z Federacją Rosyjską. To w oczywisty sposób nie może podobać się w Ukrainie.

W pierwszych miesiącach wojny Moskwy z Kijowem żartowano, że tureckie drony na wyposażeniu Ukrainy wygrały z izraelskimi dronami będącymi na wyposażeniu Rosji.

Izrael starał się zjeść ciastko i mieć ciastko czyli utrzymać relatywnie dobre relacje z Rosją, a jednocześnie nie zniechęcić Ukrainy, która jest naturalnym i wielki rynkiem zbytu dla izraelskiego przemysł obronnego i nowoczesnych technologii. Stąd Tel-Awiw stara się dokonać rzeczy teoretycznie niemożliwej: pogodzić ogień z wodą czyli balansować między Moskwą a Kijowem wysyłając do obu tych krajów, często w tym samym czasie sygnały o współpracy i zbliżeniu.

Jednak jak mówi stare polskie przysłowie: „ dopóty dzban wodę nosi, dopóki ucho się nie urwie”. Przekładając to na stosunki w trójkącie Izrael – Ukraina – Rosja (być może jest to w ogóle Trójkąt Bermudzki) czasem trzeba wybrać.

Takim moment właśnie nadszedł. Chodzi o zapowiadaną przez Izrael możliwość rozładowania w porcie Hajfa statku z eksportowanym przez Rosję zbożem pochodzącym z terenów zajętych przez Moskwę, które formalnie,według prawa międzynarodowego, są wciąż częścią państwa ukraińskiego. Dla Kijowa sprawa ta staje się „casus belli”. Co wybierze Izrael?

Oczywiście takich "przełomów" może być jeszcze kilka...

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także