Były premier Włoch Silvio Berlusconi, który prowadzi kampanię wyborczą swojej partii, został zaproszony do Radia 105. Jako, że rozmowa odbywała się w stacji radiowej należącej do założonego przez niego koncernu medialnego, polityk mógł liczyć na specjalne względy.
Berlusconiemu i jego współpracownikom umknął jednak jeden drobny szczegół: nadawca nie transmituje tylko przez radio, ale także za pośrednictwem strony internetowej i sieci społecznościowych. Internauci, którzy śledzili przekaz wideo od razu zorientowali się, że były premier czytał przygotowane wcześniej odpowiedzi.
Jak zauważa la Repubblica, oprócz "uprzejmości" podania pytań i możliwości przygotowania odpowiedzi, były premier mógł liczyć także inną formę specjalnego traktowania: prowadzący audycję Rosario Pellecchia i Tony Severo słuchali w milczeniu jego monologu.
Program z udziałem lidera Forza Italia natychmiast wywołał poruszenie w sieci, a na byłego premiera spadła fala krytyki.
W jego obronie, choć nie bez złośliwości, stanęła deputowana Ruchu Pięciu Gwiazd Patrizia Terzoni. – To nie jego wina, że za jego czasów radio było tylko radiem, a teraz jest transmisja wideo i do tego na żywo! – skomentowała.
