Miedwiediew przechodzi sam siebie. "Ukraińcy to niewolnicy Europy"

Miedwiediew przechodzi sam siebie. "Ukraińcy to niewolnicy Europy"

Dodano: 
Dmitrij Miedwiediew, były prezydent i były premier Rosji
Dmitrij Miedwiediew, były prezydent i były premier Rosji Źródło:PAP/EPA / SPUTNIK POOL
Dmitrij Miedwiediew, znany z szerzenia kremlowskiej propagandy, kolejny raz podważa prawo Ukrainy do suwerenności.

Dmitrij Miedwiediew, wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej powiedział, że terytoria Ukrainy po obu brzegach Dniepru stanowią integralną część Rosji.

– Wszyscy nasi przeciwnicy muszą raz na zawsze zrozumieć prosty fakt – że terytoria po obu brzegach Dniepru stanowią integralną część strategicznych i historycznych granic Rosji – stwierdził przedstawiciel Kremla. Słowa Miedwiediewa cytuje państwowa agencja Ria Nowosti.

Dmitrij Miedwiediew nazwał Ukrainę "Małorosją" i "państwem upadłym", a jej obywateli "niewolnikami Europy, głuchymi i niemymi sługami" i ludźmi "zbędnymi".

Uważa także, że Ukraińcy i Rosjanie mają wspólną historię, język, wiarę i "mentalność wobec życia codziennego", dlatego powinni należeć do tego samego państwa, czyli do Federacji Rosyjskiej.

"Ręka nie zadrży". Kolejne groźby Miedwiediewa

W lutym były prezydent i premier Dmitrij Miedwiediew, znany z agresywnej retoryki, opublikował kolejny kontrowersyjny wpis na portalu Telegram. Współpracownik Władimira Putina zastanawiał się w nim, co by się stało, gdyby Rosja przegrała wojnę z "neonazistami wraz z ich zachodnimi sponsorami" (neonaziści to w kremlowskiej propagandzie określenie dla Ukrainy) i wróciła do swoich granic z 1991 roku.

"Czym będzie takie zwycięstwo naszych wrogów – neonazistów z ich zachodnimi sponsorami?" – pyta Miedwiediew. Polityk uważa, że powrót Rosji do granic z 1991 roku oznaczałby "bezpośredni i nieodwracalny upadek dzisiejszej Rosji", którego konsekwencją miałyby być "brutalna wojna domowa, dziesiątki milionów ofiar i ostateczne zniknięcie naszego kraju z mapy świata".

Miedwiediew zadaje pytanie: "Czy ci idioci naprawdę wierzą, że naród rosyjski po prostu to przełknie?". We wpisie pojawiają się groźby ataku nuklearnego ze strony Moskwy. "Próby powrotu Rosji do granic z 1991 r. doprowadzą tylko do jednego. Do globalnej wojny z krajami zachodnimi przy użyciu całego strategicznego arsenału naszego państwa, którego cele będą w Kijowie, Berlinie, Londynie, Waszyngtonie. We wszystkich innych pięknych miejscach historycznych, które mają, a które od dawna są zaliczane do celów lotów naszej triady nuklearnej" – wskazuje kremlowski polityk.

Dalej Dmitrij Miedwiediew zapowiada, że "jeśli stawką będzie zniknięcie tysiącletniego kraju, naszej wielkiej Ojczyzny, a ofiary ponoszone przez naród rosyjski na przestrzeni wieków miałyby pójść na marne", kierownictwu państwa, na którego czele stanie Naczelny Dowódca Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej, "nie zadrży ręka przed podjęciem najtrudniejszych decyzji".

Czytaj też:
"Ze strony Rosji coś nadchodzi". Fiński ekspert ostrzega rząd: Sytuacja jest taka sama jak w Polsce

Źródło: RIA Nowosti/pravda.com.ua
Czytaj także