Kolejny kraj uległ Trumpowi. Obawiali się powtórki z Wenezueli

Kolejny kraj uległ Trumpowi. Obawiali się powtórki z Wenezueli

Dodano: 
Prezydent Nikaragui Daniel Ortega i generał Julio Cesar Aviles
Prezydent Nikaragui Daniel Ortega i generał Julio Cesar Aviles Źródło: PAP/EPA / JORGE TORRES
Władze Nikaragui uległy amerykańskim naciskom i wypuściły z więzień kilkudziesięciu więźniów. Miały się obawiać działań USA.

Oficjalnie Nikaragua odcina się od pomysłu, że decyzja dot. więźniów była spowodowana amerykańskimi naciskami. W opublikowanym, krótkim komunikacie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Nikaragui wyjaśniło bowiem, że decyzja o zwolnieniu osadzonych została podjęta w związku z przypadającą w sobotę 19. rocznicą objęcia władzy przez prezydenta Daniela Ortegę. W przekazanym oświadczeniu nie wskazano jednak, ilu dokładnie osadzonych opuściło zakłady karne

Resort poinformował jednocześnie, że uwolnienie więźniów ma potwierdzać działania głowy państwa podejmowane w kraju „na rzecz pokoju, pojednania i jedności”.

Groziła powtórka z Wenezueli?

Warto zwrócić uwagę, że dzień wcześniej ambasada Stanów Zjednoczonych w Nikaragui, odnosząc się do zwolnienia więźniów politycznych w Wenezueli po pojmaniu prezydenta Nicolasa Maduro, wezwała władze Nikaragui do wykonania analogicznego kroku wobec więzionych osób.

Ambasada USA podała na platformie X, że w kraju tym ponad 60 osób uznawanych jest za zaginione lub niesłusznie pozbawione wolności. Zaznaczono, że w tej grupie znajdują się m.in. osoby starsze, chore, a także duchowni i pracownicy instytucji religijnych.

Koalicja ugrupowań opozycyjnych Liberales Nicaragua wprost pisze, że decyzja władz była spowodowana amerykańskimi naciskami. "Nie mamy wątpliwości, że taka decyzja jest wynikiem nacisków politycznych wywieranych przez rząd USA na dyktaturę i politycznych posunięć wywołanych wydarzeniami w Wenezueli" – przekazano w oświadczeniu.

Operacja pojmania Maduro

3 grudnia Stany Zjednoczone przeprowadziły skoordynowaną, trwającą nieco ponad dwie godziny operację militarną na terytorium Wenezueli, w wyniku której komandosi Delta Force pojmali z jednej z baz wojskowych stojącego na czele reżimu prezydenta Nicolasa Maduro. Amerykanie nie wkroczyli siłami lądowymi.

Waszyngton wskazał, że Maduro stał na czele zorganizowanego kartelu przemycającego do USA narkotyki. Od 2019 roku amerykańskie władze nie uznają go za prezydenta Wenezueli w związku ze sfałszowaniem wyniku wyborów. Po przetransportowani do Nowego Jorku Maduro usłyszał zarzuty za narkoterroryzm. W wyniku socjalistycznych rządów Chaveza, a następnie Maduro Wenezuela jest państwem pogrążonym w biedzie i permanentnym kryzysie gospodarczym.

Czytaj też:
"Szalony plan". Trump wydał rozkaz generałom
Czytaj też:
Sensacyjne ustalenia "Washington Post". Watykan miał naciskać na Trumpa ws. Maduro


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Źródło: Interia.pl / Reuters
Czytaj także